Miłość francuska, spaghetti, ostrygi

Francuzi biorą książki do łóżka, a i tak lubią brnąć w niebezpieczne związki. W kuchni mówią o seksie i odwrotnie. Licealistkę Adelę z filmu tunezyjsko-francuskiego reżysera ośmielą uczuciowo wskazówki Sartre’a i „Historia Marianny” Mirabeau, w krainę wyzwolonego erotyzmu wprowadzi zaś plastyczka o niebieskich włosach. Scenerią filmu jest szkoła, potem alkowa, domy mieszczański i artystyczny, wreszcie salon. Treścią wybuch, rozkwit i kres lesbijskiego romansu.

Zgodnie z intencją Kechiche „Życie Adeli…” to manifest i wyzwanie. Dzieło wywiera nowomodną presję. Dość rzec, że chłopczykowaty Spielberg kierował jury, które dało dziełu Złotą Palmę, mimo scen porno, na jakie Steven nigdy by się nie odważył. Chodzi o związek kobiet – Emmy (Seydoux), kuszącej, lekko zgorzkniałej, młodej malarki, oraz Adeli ((Exarchopoulos), dziecinnej, łapczywej na życie i smakołyki nastolatki.

Opowieść spełni emocjonalne oczekiwania obu stron sporu o wartości, rządzącego naszym stuleciem. Tradycjonaliści zobaczą miłość fatalną, uwiedzenie de facto, gdzie nie tylko grzeszność seksualnych praktyk, ale i dystans między partnerkami sprawi, że jedna może wykorzystać i zrujnować emocjonalnie drugą. Postępowców ucieszy portret młodej istoty, która odważnie szuka szczęścia – gdy sparzy się na chłopaku, pójdzie za kobietą. Urzeknie ich wizja eksplozji uczuć i dynamika związku sprawnie rysowanych charakterów wraz ze społecznym tłem. W końcu oglądamy tu szkołę, wyzwoloną młodzież, dla której seks nareszcie nie jest żadnym tabu (choć wszyscy gardzą „lesbami”), a także obyczaje bohemy, wizerunek mieszczaństwa.

A jednak film może zjednoczyć widzów, mimo sprzecznych przesłań. Prawdziwie pokazuje nietrwałość homoseksualnej miłości, w której brak socjalnych klei, jakie oferuje rodzina – dwu istot nie trzyma przy sobie nic poza wstydliwą namiętnością, która wygasa. W utytułowanej Oscarem „Tajemnicy Brokeback Mountain” o kochających się kowbojach mieliśmy...
[pozostało do przeczytania 28% tekstu]
Dostęp do artykułów: