Wyścig zbrojeń w Platformie

W poniedziałek, 21 października, rozpoczęły się wybory szefów regionów PO, które potrwają do końca tygodnia. Rywalizacja między Donaldem Tuskiem a Grzegorzem Schetyną wkroczyła więc w decydującą fazę. Jeśli Schetyna przegra, zostanie zesłany do europarlamentu. Jeśli wygra, może to oznaczać koniec panowania obecnego premiera

Jak pisała „Gazeta Polska”, walka toczy się przede wszystkim o duże regiony: Dolny Śląsk, Wielkopolskę, Mazowsze, Podlasie oraz Małopolskę. Jeśli Schetyna wygra w każdym z nich, przed premierem trudny orzech do zgryzienia. Nasi informatorzy donoszą, że Tusk tak boi się konkurenta, że proponował mu zostanie europosłem. Oczywiście Schetyna się nie zgodził.

Obecnie geografia polityczna zdaje się faktycznie przeważać na korzyść Schetyny. Jego człowiek Rafał Grupiński z pewnością utrzyma Wielkopolskę. – Waldy Dzikowski związany z Tuskiem jest w odwrocie. Obecnie zabiega o wywiady w mediach centrowych, bo myśli, że to mu w czymś pomoże. Złudne nadzieje. Zwłaszcza że szefem poznańskiej PO nadal jest inny człowiek Schetyny, Filip Kaczmarek – mówi nasz informator.

Członkowie PO są także pewni, że na Podlasiu Robert Tyszkiewicz pokona związanego z Tuskiem Damiana Raczkowskiego, a w Małopolsce człowiek premiera Ireneusz Raś przegra z Grzegorzem Lipcem.

Schetyna zdobył też punkt w Warszawie. Chociaż na szefową warszawskiej PO wybrano Hannę Gronkiewicz-Waltz, to po wyproszeniu dziennikarzy na sali rozpętało się piekło. – Ludzi kojarzonych z obozem wrogim Grzegorzowi Schetynie „wycięto” w pień. Jarosław Jóźwiak, jeden z najbliższych współpracowników pani prezydent, miał się w ogóle wycofać z kandydowania na delegata, „wycięto” m.in. Lecha Jaworskiego, jednego z najbliższych ludzi Gronkiewicz-Waltz w Radzie Warszawy, to samo spotkało trzech życzliwych jej burmistrzów. Wśród delegatów też przeważają ludzie Schetyny – relacjonował jeden z naszych informatorów.

Decydujący Dolny...
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: