Kariera Martina Schulza – nie matura, lecz chęć szczera

Dodano: 15/10/2013 - Nr 42 z 16 października 2013

Dookoła Europy \ Krystyna Grzybowska

Już dziś Bruksela atakuje Węgry za ich wierność zasadom suwerenności, ale za Schulza będzie znacznie gorzej. I dużo weselej. Chyba że jego kandydatura nie przejdzie, czego należy mu życzyć dla dobra obywateli naszej „wspólnoty” Atmosfera w Brukseli przypomina przygotowania do referendum w Pcimiu Dolnym. Za pół roku, w maju 2014 r., odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego. Europosłowie, którzy niczego tak nie pragną, jak pozostać na swojej synekurce przez następne cztery lata, dwoją się i troją, stosując autopromocję, na jaką ich stać. Nie znaczy to wcale, że zostaną ponownie wybrani. W PE zmienia się układ sił. Dotychczas dominowała tzw. chrześcijańska demokracja, czyli Europejska Partia Ludowa (EPL), ale wraz z narastającym kryzysem, bezrobociem i ubożeniem warstw średnich na popularności zyskują formacje lewicowe i może się zdarzyć, że w przyszłej kadencji nie EPL, ale Partia Europejskich Socjalistów (PES) będzie formacją najsilniejszą. A na jej czele stoi
     
20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze