Niebezpieczne bezpieczeństwo

Czy policjant w III RP jest stróżem prawa czy stróżem przemocy państwowej? Trudne pytanie, wszak według ogólnie przyjętej reguły policjant służy nam pomocą, ratuje nasze zdrowie i życie, działając zgodnie z prawem, wręcz gorliwie. W sytuacjach zagrożenia pozycji władzy policja służy do zastraszania obywateli, osób niepoprawnych politycznie, a zwłaszcza tę władzę krytykujących. Jawnie i publicznie.
 
Na przykład podczas meczów piłkarskich albo na ulicach. Hasła wyrażające niezadowolenie z władzy, zwłaszcza z Tuska, Komorowskiego i innych dygnitarzy, są niezgodne z prawem. I policja wie, że takich „kiboli” trzeba aresztować, profilaktycznie spałować, a nawet skopać, żeby poznali siłę władzy. Tak było ze „Staruchem”, a ostatnio z kilkunastoletnimi chłopcami, których stróże prawa zbili na kwaśne jabłko, choć nic złego nie zrobili, po to, żeby im nie przyszło do głowy coś głupiego. Wszak wracali z meczu, a więc są wrogami władzy.
 
Idziemy po was – zagroził minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz jakimś chuliganom, a tak naprawdę nam wszystkim. No i idą, jak władza rozkaże. Nastały w naszym kraju czasy bezprawia zadekretowanego odgórnie. Korzystają z tego przywileju osobniki o skłonnościach sadystycznych, policjanci z łapanki, niewyszkoleni i nienadający się do pełnienia tej jakże odpowiedzialnej funkcji. I ludzie młodzi, zdrowi oraz silni fizycznie, którzy zgłosili się do pracy w policji z powodu braku możliwości zatrudnienia się w innym zawodzie. Nic dziwnego, że dokonują napaści na mieszkanie Bogu ducha winnego człowieka, zamiast na siedzibę przestępcy, bo się pomylili. A że przy okazji powybijali zęby i zdemolowali meble? Wypadek przy pracy.
 
Policjanci są skrajnie skorumpowani, łapówki za odstąpienie od mandatu za przekroczenie szybkości są na porządku dziennym. Wiadomo, policjant ma niską pensję, a żyć trzeba. Policja wciąż cieszy się w Polsce względnym zaufaniem. Zamiast grozić, że po nas idą, panie Sienkiewicz,...
[pozostało do przeczytania 6% tekstu]
Dostęp do artykułów: