Zwycięstwo nad Wolandem

Odwaga nie opuści go do końca, nawet w rozmowie ze Stalinem nie pokaja się i nie ulegnie nakazom „realizmu socjalistycznego”.
 
W odróżnieniu od szarych obywateli gnieżdżących się w komunałkach życie pisarza w Rosji sowieckiej, nawet niepokornego, było zdecydowanie znośniejsze. Pod warunkiem że owa niepokorność nie prowadziła go do łagru lub katowni Łubianki. Miał samodzielne mieszkanie (luksus), czasami daczę, mógł stołować się w Domu Pisarzy, korzystać z wczasów, pisać, a niekiedy nawet drukować. Z resztą społeczeństwa łączył go dojmujący strach, pogłębiający się wraz z nasilaniem procesów politycznych lat trzydziestych, ze znikaniem przyjaciół ewentualnie protektorów.
 
Dzienniki Michaiła Bułhakowa i jego żony Jeleny, prowadzone aż do śmierci pisarza, to dokument niezwykły. Część pierwszą wypełniają listy z lat dwudziestych. Pisarz nie ma wielkich złudzeń co do otaczającego go systemu („Szaleństwo dwóch ostatnich lat popchnęło nas na straszną drogę [...]. Wychyliliśmy już za karę kielich goryczy i będziemy musieli wypić go do dna”), jednak usiłuje żyć normalnie. W notatkach, sporządzanych skrupulatnie jak na lekarza przystało, odnotowuje trudności życia w okresie NEP-u, nie ukrywając swojego zdania na temat nowego systemu. Nie obawia się notować, że „Prawda” i „Izwiestia” kłamią, sporo jest informacji ze świata, również z Polski. Jest obraz galopującej inflacji, a także gorączkowych zabiegów ludzi, by utrzymać się na powierzchni. Pisze sporo, jest publikowany. Sytuację zmienia jednak rewizja w 1926 r. i konfiskata „Dziennika”. Kiedy odzyska go po czterech latach, spali go wraz z pierwszą wersją „Mistrza i Małgorzaty”.
 
W 1933 r. dziennik zostaje wznowiony. Tym razem na prośbę Bułhakowa prowadzi go żona Jelena. Trzecia żona mistrza jest ostrożniejsza, notuje fakty, rzadziej komentuje. Czasem na marginesie aresztowania krwawego Jagody wyrwie się refleksja, że spotkało go to, co czynił innym. Notatki wypełnia obraz aktywnego...
[pozostało do przeczytania 32% tekstu]
Dostęp do artykułów: