Karmienie piersią ratuje życie. Wzruszająca pomoc Polski dla Ukrainy. Z dr. hab. Aleksandrą Wesołowską rozmawia Hubert Kowalski

Dodano: 21/12/2022 - Nr 51-52 z 21 grudnia 2022
FOT. FUNDACJA BANK MLEKA KOBIECEGO
FOT. FUNDACJA BANK MLEKA KOBIECEGO

Społeczeństwo [Wywiad]

– W sytuacjach kryzysowych jeszcze bardziej niż zwykle powinno dążyć się do tego, aby jak najwięcej niemowląt i małych dzieci było karmionych piersią. To najlepszy i najbezpieczniejszy posiłek dla dziecka, a czasem jedyny sposób na przetrwanie. Wyobraźmy sobie, że mama musi schronić się z noworodkiem przed bombami, a nie ma dostępu do prądu, czystej wody, a nawet mleka modyfikowanego. Jeśli nie karmi piersią, jej dziecko jest zagrożone śmiercią głodową – mówi dr hab. Aleksandra Wesołowska, prezes Fundacji Bank Mleka Kobiecego.

Fundacja Bank Mleka Kobiecego przeprowadziła akcję dostarczenia na Ukrainę pakietów porodowych dla ukraińskich kobiet. Jak przebiegła ta inicjatywa?

W wyniku współpracy kilku organizacji pozarządowych, m.in. polskich położnych ze Stowarzyszenia Niezależna Inicjatywa Rodziców i Położnych Dobrze Urodzeni, i przy wsparciu Konsulatu Polskiego we Lwowie, udało się skompletować i wysłać tysiąc pakietów porodowych do 35 szpitali na Ukrainie. Pomysł wysłania pakietów porodowych pojawił się w czasie trwania najostrzejszych walk. Celem rosyjskich ataków były m.in. szpitale położnicze. W tej sytuacji wiele ukraińskich kobiet, które oczekiwały na rozwiązanie, obawiało się porodu w szpitalu, gdyż dotarcie do niego było bardzo ryzykowne. Rodziły więc w warunkach domowych. Takie porody mogą odbywać się bezpiecznie, ale to wymaga odpowiedniego wyposażenia, zabezpieczenia oraz podstawowej wiedzy. Pakiety porodowe zawierały m.in. leki, środki opatrunkowe, wyprawkę dla niemowlęcia, a także instrukcję dla osoby, która będzie odbierać poród, a nie ma przygotowania medycznego. Pakiety zostały skompletowane dzięki darowiźnie od amerykańskiej organizacji humanitarnej Americares oraz Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych. Transport zapewniła Fundacja Solidarności Międzynarodowej. Trafiły w różne części Ukrainy, do kilku objętych walkami obwodów, m.in.: sumskiego, czernichowskiego, żytomierskiego, mikołajewskiego, kijowskiego, a także do Lwowskiego Centrum Perinatalnego. Obecnie wiele dzieci rodzi się właśnie w tym mieście. Z nadzieją na bezpieczny poród, trafiają tam kobiety z bardziej zagrożonych części Ukrainy. Z tego powodu liczba porodów we Lwowie jest większa niż przed wybuchem wojny. Dlatego z pakietów korzysta tam również personel medyczny, który jest bardzo obciążony, a posłużenie się gotowym zestawem pozwala zaoszczędzić czas na kompletowanie sprzętów. Oby jak najrzadziej musiały służyć jako wyposażenie dla matek, które muszą uciekać lub kryć się przed bombami.

Jaką pomoc otrzymują matki i dzieci, które z powodu wojny trafiły do Polski?

Wiele ukraińskich kobiet rodziło w Polsce po wielogodzinnej podróży. Zdarzało się, że nie miały w naszym kraju nikogo bliskiego. Problemem była też bariera językowa. Warto jednak zwrócić uwagę, że wśród uchodźców z Ukrainy są przedstawiciele personelu medycznego, m.in. położne, psychologowie, doradcy laktacyjni. Te osoby udało się zaangażować w pomoc dla ukraińskich matek. To ważne, ponieważ mają wspólnotę przeżyć z naszymi pacjentkami. Na początku zorganizowaliśmy spontanicznie punkty wsparcia w Krakowie i Wrocławiu, gdzie ukraińscy specjaliści w ramach wolontariatu świadczyli pomoc. Ta inicjatywa rozwinęła się na szerszą skalę. Powstały kolejne punkty wsparcia dla matek, które uciekły przed wojną. Przyglądając się pracy ukraińskich specjalistów, zorientowaliśmy się, że istnieje potrzeba stworzenia w Polsce systemu szybkiego reagowania na sytuacje kryzysowe. To zbiegło się z inicjatywą UNICEF, który zaproponował działania mające doprowadzić do implementacji w Polsce zasad dotyczących prawidłowego żywienia niemowląt i małych dzieci w sytuacjach kryzysowych oraz udzielania realnej pomocy pacjentom polskich szpitali położniczych. 

Jak powinno wyglądać karmienie dzieci w sytuacjach kryzysowych?

W sytuacjach kryzysowych jeszcze bardziej niż zwykle powinno dążyć się do tego, aby jak najwięcej niemowląt i małych dzieci było karmionych piersią. To najlepszy i najbezpieczniejszy posiłek dla dziecka, a czasem jedyny sposób na przetrwanie. Wyobraźmy sobie, że mama musi schronić się z noworodkiem przed bombami, a nie ma dostępu do prądu, czystej wody, a nawet mleka modyfikowanego. Jeśli nie karmi piersią, jej dziecko jest zagrożone śmiercią głodową. W czasie oblężenia Kijowa zdarzało się, że matki, które urodziły w schronach albo trafiły tam z kilkudniowymi dziećmi, przez komunikatory prosiły położne o instrukcje, jak wzbudzić i utrzymać laktację. Mieliśmy nawet do czynienia z re-laktacją, czyli powrotem do karmienia piersią po dłuższej przerwie. W takich sytuacjach stwierdzenie, że „karmienie piersią ratuje życie”, przestaje być sloganem. W czasie wojen i kataklizmów wiele dzieci zaczyna być karmionych sztucznie. To jest spowodowane czasową rozłąką z matką albo – co gorsze – jej śmiercią. Konieczność ucieczki, stres, napięcie, wycieńczenie psychiczne związane z sytuacjami kryzysowymi utrudniają karmienie piersią. Okazuje się jednak, że gdy stworzy się odpowiednie warunki, otoczy troską i wsparciem, to karmienie piersią w tak trudnej sytuacji zaspokaja nie tylko potrzeby żywieniowe dziecka, lecz także staje się namiastką utraconego domu, daje ukojenie i wytchnienie dzieciom oraz mamom. Istnieje wiele mitów i błędnych przekonań, że karmienie piersią pod presją stresu jest niemożliwie, że to dodatkowe obciążenie dla matki. Oczywiście karmienie piersią wiąże się z pewnym wysiłkiem, szczególnie dla matek będących w kryzysie. Jednak zaobserwowaliśmy, że kiedy uchodźczynie otrzymały wsparcie i pomoc laktacyjną, w większości przypadków karmienie piersią przyniosło im satysfakcję. Tymczasem pomoc humanitarna często nie wspiera naturalnego karmienia. Poważną barierą dla promocji karmienia piersią w czasie kryzysów jest nieuregulowanie darowizn sztucznego mleka. Matki, które docierały do Polski, otrzymywały preparaty mlekozastępcze zaraz po przekroczeniu granicy, w punktach recepcyjnych. Być może intencje były dobre, ale dlaczego nikt nie zapytał, jak dziecko jest żywione i czy mamie nie trzeba stworzyć warunków do nakarmienia go piersią? Opakowania ze sztucznym mlekiem trafiały bezpośrednio do rąk zdezorientowanych, zagubionych kobiet, były opisane w nieznanym im języku. Taka sytuacja potęguje stres matki i jest ryzykowna dla zdrowia dziecka. Nieodpowiednio przygotowane mieszanki mogą być przyczyną zakażeń bakteryjnych, a podawanie noworodkowi preparatu przeznaczonego dla starszego dziecka nie zaspokoi w pełni jego potrzeb. Wprowadzenie regulacji ustanowionych przez UNICEF i inne agendy międzynarodowe pozwala uniknąć takich błędów. Zasady IYCF-E dążą do zapewnienia możliwie największej liczbie dzieci dostępu do mleka własnej matki, ale troszczą się też o dzieci, które były żywione sztucznie w chwili zaistnienia trudnej sytuacji. 

Na czym polega realizowany przez Fundację projekt „Wsparcie i promocja wyłącznego karmienia piersią oraz odpowiednich praktyk w zakresie karmienia niemowląt i małych dzieci (IYCF) wśród ukraińskich i polskich matek w Polsce”?

Celem projektu jest zapewnienie wszystkim dzieciom możliwie najlepszego żywienia w sytuacji kryzysowej. W ramach jego realizacji w dziesięciu polskich szpitalach powstaną centra wsparcia matki i dziecka w sytuacjach kryzysowych. Dzięki temu będą udzielane świadczenia, które w polskim systemie opieki nad matką i dzieckiem są albo trudno dostępne, albo niefinansowane. Będą to porady laktacyjne, psychologiczne i neurologopedyczne. Chodzi o świadczenia dla matek zarówno z Ukrainy, jak i wszystkich innych potrzebujących. W tej chwili takie ośrodki działają już m.in. w Krakowie, we Wrocławiu i w Gdańsku, a od stycznia 2023 roku ruszą kolejne. Aby wyjść naprzeciw potrzebom ukraińskich matek, staramy się zatrudniać personel ze znajomością ich języka, a także dostarczamy translatory, które pomagają zrozumieć pacjentkę. To bardzo ważne szczególnie w przypadku porady wymagającej intymności i nawiązania osobistej relacji z pacjentką. Dzięki współpracy z Fundacją K.I.D.S. (Klub Innowatorów Dziecięcych Szpitali), która promuje nowe technologie w polskich szpitalach, mamy nadzieję na doposażenie w takie urządzenia także szpitali położniczych. Ważnym elementem tego projektu są szkolenia polskiego personelu medycznego na temat żywienia dzieci w sytuacjach kryzysowych. Szkolenia będą odbywać się w szpitalach realizujących projekt, ale także on-line, aby mogli z nich skorzystać także pracownicy przychodni, poradni pozaszpitalnych. Powstaje też strona internetowa w obu językach, polskim i ukraińskim, gdzie każdy będzie mógł znaleźć materiały do przekazania mamie, która boryka się z trudną sytuacją okołoporodową.

W październiku został powołany przez ministra zdrowia zespół do spraw utworzenia polskiej strategii żywienia niemowląt i małych dzieci w sytuacjach kryzysowych. Na jakim etapie są obecnie prace nad tym dokumentem? 

Doświadczenia związane z pandemią COVID-19 oraz kryzysem uchodźczym wynikającym z wojny na Ukrainie spowodowały, że wiele państw europejskich dostrzegło potrzebę zaimplementowania zasad wypracowanych przez ekspertów zajmujących się żywieniem dzieci w sytuacjach nagłych. Polski rząd również dostrzegł potrzebę wdrożenia tych rozwiązań w Polsce. Stąd powołanie zespołu skupiającego neonatologów, pediatrów, dietetyków, promotorów karmienia piersią oraz specjalistów ds. zdrowia publicznego z resortu zdrowia. Naszym zadaniem jest uzupełnienie wdrożonych już praktyk medycznych związanych z żywieniem dzieci przez opracowanie wytycznych szczególnie przydatnych w sytuacjach kryzysowych. Chodzi o to, aby personel medyczny mógł i potrafił działać efektywnie i szybko w niestandardowych warunkach, pod presją stresu, pozbawiony zasobów, do których jest na co dzień przyzwyczajony. Medycyna opiera się na dobrych praktykach i standardach. Dlatego musimy mieć określone wytyczne, żeby działać zawsze, także w sytuacji kryzysu, zgodnie ze sztuką, m.in. przeprowadzać diagnostykę czy terapię. Nagłe okoliczności powodują, że utarte schematy postępowania przestają być adekwatne. Dobrze obrazuje to sprawa wykorzystania zasobów banków mleka kobiecego w czasie kryzysów. W początkowym okresie pandemii COVID-19 kobiety zakażone SARS-CoV-2 rodzące dzieci o czasie nie mogły karmić ich piersią. Mleko matek chorych na COVID-19 było traktowane jako materiał zakaźny. Wiele dzieci było żywionych sztucznie, a matki zniechęcały się do karmienia. Tymczasem w przypadku wystarczających zasobów banków mleka można było podać tym dzieciom pokarm dawczyń do czasu wyzdrowienia matki. Nie było jednak określonych procedur, co spowodowało, że niektóre szpitale wdrożyły takie działanie, inne były bardziej sceptyczne. Podobny problem pojawił się, gdy trafiły do nas dzieci uchodźcze. Część z nich była karmiona piersią, ale ich mamy z powodu ciężkiej traumy przerwały karmienie. Dzieci nie były jednak pacjentami szpitali, a w Polsce, w odróżnieniu od krajów na przykład anglosaskich, nie mamy procedur wydania mleka z banku mleka do domu, poza szpital. Tego rodzaju kwestie należy rozstrzygnąć zawczasu, żeby w sytuacji kryzysu wiedzieć, jak postępować. Dlatego należy rozważyć, czy w sytuacji kryzysowej nie zmienić kolejności beneficjentów lub uzupełnić ich listy na przykład o dzieci osierocone. Nie powinno być tak, że w jednym ośrodku decyzją ordynatora dziecko w określonej sytuacji otrzymuje mleko, a w innym nie. Te kwestie muszą być ustalone między klinicystami, administracją szpitala a stroną finansującą procedury medyczne. Systemu nie można tworzyć w sytuacji kryzysu, lecz wcześniej. Do tej pory odbyły się dwa spotkania zespołu. Oceniliśmy istniejące polityki i dokumenty, które są związane z tematem prawidłowego żywienia dzieci i promocją karmienia piersią oraz możliwość zaimplementowania wytycznych UNICEF. Skupiamy się raczej na wprowadzeniu modyfikacji istniejących dokumentów, uzupełnieniu ich zapisami dotyczącymi stanów nagłych, niż na tworzeniu nowych. Zależy nam też, aby zweryfikować przy tej okazji realizację w polskich szpitalach rozporządzeń, dobrych praktyk i wytycznych chroniących karmienie piersią, takich jak Standard Organizacyjny Opieki Okołoporodowej czy Inicjatywa Szpitala Przyjaznego Dziecku. Powinny one stanowić punkt odniesienia także w kryzysie. Przewidujemy, że największym wyzwaniem będzie uregulowanie kwestii darowizn mleka modyfikowanego w sytuacjach kryzysowych. Wymaga to uwzględnienia zapisów Międzynarodowego Kodeksu Marketingu Produktów Zastępujących Mleko Kobiece WHO, który jest raczej kodeksem etycznym, do którego ani polskie, ani unijne prawo nie jest w pełni dostosowane. Gotowa strategia, wypracowana we współpracy z Głównym Inspektoratem Sanitarnym, Państwowym Zakładem Higieny, Ministerstwem Rodziny i Polityki Społecznej, powinna trafić do ministra zdrowia w marcu 2023 roku.

Istotną rolę w zorganizowaniu odpowiedniego żywienia niemowląt pełnią banki mleka kobiecego. Jakie są perspektywy dla nich także w innych krajach?

Banki mleka kobiecego są elementem systemu opieki nad matką i dzieckiem, a ich działalność jest związana ściśle z promocją karmienia piersią. Podanie mleka z banku mleka ma zawsze charakter interwencyjny – gdy rodzi się wcześniak, jego mama nie jest przygotowania, psychicznie, ale również fizycznie na karmienie piersią. Banki mleka, które funkcjonują w Polsce, nie odegrały istotnej roli w sytuacjach kryzysowych, nie umieliśmy wykorzystać ich potencjału. Ale na przykład na Filipinach, gdzie katastrofy są częste, każdy bank mleka ma odłożone zapasy na wypadek konieczności dokarmiania dzieci. Rozmawiamy w przededniu otwarcia banku mleka kobiecego w Centrum Perinatologii we Lwowie. Bezpośrednim powodem do utworzenia tam banku mleka była zwiększona liczba porodów w tym mieście, w tym wcześniaków, oraz leczenia dzieci pozbawionych mleka mamy, jako następstwo wojny. Fundacja Bank Mleka Kobiecego, której jestem prezesem, wspiera i szkoli także kolegów z Gruzji, którzy chcieliby zorganizować pierwszy bank mleka w swoim kraju. Opowiadałam ostatnio w Tbilisi o naszej pracy w Polsce na rzecz prawidłowego żywienia dzieci. Skupiałam się na detalach praktycznych, organizacji opieki laktacyjnej i procedur oddawania mleka, a pani ordynator największego oddziału neonatologicznego w stolicy Gruzji, gdzie powstanie bank mleka, przerwała mój wywód i zapytała, czy mamy świadomość, ile dobrego zrobiliśmy dla swojego kraju, organizując banki mleka. To pytanie zmieniło mój sposób myślenia o tej inicjatywie. Gruzini postrzegają zdrowie przyszłych pokoleń jako rację stanu. To zrobiło na mnie duże wrażenie. Uważam, że niezwykle ważne jest myślenie systemowe, wprowadzanie strategii, z których będą mogły czerpać również przyszłe pokolenia. To ważne także dla polskiej racji stanu. Między innymi dlatego w obecnej sytuacji geopolitycznej pracujemy nad polską strategią dotyczącą żywienia dzieci w sytuacjach kryzysowych.

     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze