Przybieżeli do Betlejem… Światło pokoju

Dodano: 21/12/2022 - Nr 51-52 z 21 grudnia 2022
FOT. GIORGIONE
FOT. GIORGIONE

Historia [Najpopularniejsza polska kolęda]

Gdyby spytać o najpopularniejsze kolędy polskie, na pewno wielu z nas z miejsca wymieniłoby „Przybieżeli do Betlejem pasterze”. Zna ją w Polsce chyba każde dziecko. Ta piękna pieśń bożonarodzeniowa ma długą, liczącą cztery wieki tradycję, a jej autorem jest Jan Żabczyc, który pisał także o siedemnastowiecznych wojnach z Rosją. Betlejem od wieków było w centrum uwagi myśli chrześcijan celebrujących Boże Narodzenie. Betlejemskie światło jest Światłem Pokoju. W tym roku, roku wojny na Ukrainie, tym mocniej nam potrzeba światła bijącego ze stajenki, światła Nadziei i Miłości. 

Pieśń zaczynająca się od zwrotki „Przybieżeli do Betleem pasterze, / Pasterze, pasterze, pasterze, / Grają skoczno Dzieciąteczku na lerze, / na lerze, na lerze, na lerze” to część większego utworu, symfonia o numerze XXXI, pochodząca ze zbioru „Symfonije anielskie abo kolęda”. Dziełko to ukazało się drukiem w roku 1630. Nie wiadomo, czy Żabczyc doczekał jego wydania, zmarł w owym czasie, mając lat około 59. Mało zresztą o nim wiemy, wiadomo tyle, że był związany z dworem Mniszchów, u których został zatrudniony. Co więcej, nawet autorstwo kolędy „Przybieżeli do Betlejem” nie jest mu przypisywane z pewnością. Niektórzy twierdzą, że wykorzystał on istniejący wcześniej ludowy, anonimowy utwór. Inni, jak Julian Krzyżanowski, uważają, że spójność językowa i konstrukcyjna symfonii wskazuje jasno, że tekst pieśni został napisany właśnie przez Żabczyca.

Był on także twórcą tzw. Trylogii Moskiewskiej, którą rozpoczynał swoją karierę pisarską. Dzieje pierwszej wyprawy moskiewskiej, czyli tzw. Dymitriady, spisywał niejako na bieżąco, praktycznie w trakcie jej trwania. Niekiedy więc, chociaż to utwór literatury pięknej, jest on podawany w bibliografiach książek poświęconych czasom panowania Zygmunta III Wazy i wojen z Moskwą. 

Mała mieścina w Judei

Pastorałki wydane w chwili, gdy ich autor z tego świata odchodził, były jakże pięknym zwróceniem się ku temu, co powinno być w centrum uwagi człowieka – ku światłu, które wydobywa się w mrokach nocy z niewielkiej stajenki czy groty, światłu, które najpierw przyciąga uwagę prostych pasterzy, potem dopiero możnych i wielkich tego świata. W centrum uwagi Żabczyca jest Betlejem. Myśl jego biegnie z owej Polski pierwszej połowy wieku XVII ku dalekiej mieścinie w Judei. Mieścinie, którą większość ludzi ówczesnego świata mogło sobie jedynie wyobrażać… na podstawie przekazywanych z pokolenia na pokolenie zwyczajów, jasełek, misteriów czy później szopek. Biblia pierwszy raz wspomina o Betlejem w związku ze śmiercią Racheli (Rdz 35, 19-20), która „umarła i została pochowana na drodze do Efrata, czyli Betlejem. Jakub ustawił stelę na jej grobie. Kamień ten stoi na grobie Racheli po dziś dzień”. Rachela – przypomnijmy – zmarła w połogu, gdy urodziła Jakubowi drugiego syna, Beniamina. Do dzisiaj jadąc z Jerozolimy do Betlejem mija się mały, biały budynek, w którym znajduje się grób „pramatki Racheli”, będący przez wieki celem pielgrzymek. 

Ale samo Betlejem stało się potem miejscem najważniejszym – miejscem narodzin Chrystusa. Owa betlejemska grota, którą widzimy dziś w szopkach, już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa została obiektem zainteresowania najpotężniejszych ludzi świata – rzymskich cesarzy. 

Bazylika konstantyńska

Do miejsca narodzenia Jezusa ciągnęli pielgrzymi. Świadczy o tym reakcja cesarza Hadriana na szerzenie się chrześcijańskiego kultu w owym niewielkim mieście w Palestynie. By położyć kres pielgrzymkom do Betlejem, Hadrian nakazał utworzenie w pobliżu Groty Narodzenia świętego gaju poświęconego Adonisowi. Wspominał o tym św. Hieronim, który pod koniec życia osiadł właśnie w Betlejem, zakładając tam klasztor. Napisał, że Hadrian w tym celu ustanowił gaj Adonisa, aby „opłakiwano śmierć faworyta Wenery w tym samym żłobie, gdzie po raz pierwszy usłyszano kwilenie Syna Bożego, który stał się dziecięciem dla naszego zbawienia”. Ale pogańskie próby „schowania” cudownego miejsca przed światem na niewiele się zdały. Orygenes już w III wieku wspominał o „grocie żłóbka” w Betlejem jako miejscu, w którym narodził się Zbawiciel. Wreszcie nadeszła epoka przewrotu konstantyńskiego. W roku 326 dokładnie tam, gdzie znajduje się grota, zbudowano bazylikę. Fundatorami byli cesarz Konstantyn i jego matka, św. Helena. Ta stara, konstantyńska bazylika znajdowała się dokładnie pod obecną. Odkryto ją w 1934 roku, w czasie prac wykopaliskowych. Jak wyglądała? Była, jak wszystkie wczesne świątynie, zorientowana na wschód, jej plan składał się z pięciu naw, od zachodu było duże atrium otoczone portykami, zaś od wschodu, nad Grotą Narodzenia, znajdował się wieloboczny budynek. Archeolodzy znaleźli w nim resztki dawnych murów i położonej centralnie platformy z otworem – dość długo sądzono, że był to tzw. oculus, czyli otwór przeznaczony do spoglądania w głąb znajdującej się niżej groty, jednak potem pogląd ów obalono i obecnie raczej się uważa, że było to miejsce podwyższone pod ołtarz. 

Tu narodził się…

Długa była i bogata w zdarzenia historia bazyliki, płonęła i była niszczona (powstanie Samarytan), potem odbudowywana (za Justyniana), przekształcano ją i upiększano, wzniesiono przy niej trzy klasztory (franciszkański, grecki, ormiański). Wchodzi się do niej przez drewniane drzwi wyrzeźbione w roku 1227 przez ormiańskich rzeźbiarzy. Obecny sufit był wykonany w wieku XVII, właśnie wtedy swoją kolędę pisał Żabczyc. Ileż ta świątynia widziała bitew, wojen, rycerstwa, żołnierzy, ileż widziała krwi, słyszała opowieści i modlitw. Kiedy do miasta wtargnęły hordy Chorsoesa i niszczyły wszystko w dzikim szaleństwie, to gdy zbliżyły się do bazyliki i ujrzały na niej Trzech Króli – zatrzymały się, i budowla ocalała. W czasie pierwszej krucjaty także groziło jej zniszczenie. 7 czerwca 1099 roku mieszkańcy Betlejem wysłali poselstwo do Gotfryda de Bouillon, obozującego w owym czasie w Emaus. Gdy ten usłyszał, co grozi świętemu miejscu, nie wahał się ani chwili i wysłał na pomoc Tankreda ze stu rycerzami. 

Bazylika po upadku królestwa przechodziła kolejne zmiany właścicieli – od franciszkanów po Greków, była sukcesywnie odnawiana i ratowana. Łacinnicy umieścili na niej srebrną gwiazdę (na miejsce uprzedniej, już zniszczonej) z napisem: „Hic de Virgine Maria Jesus Chrystus natus est” – „Tu narodził się z dziewicy Maryi Jezus Chrystus”. Na gwieździe widnieje data – 1717. To ten sam rok, w którym w Polsce odbył się tzw. Sejm Niemy – jeden z pierwszych aktów trwającego wiek prawie upadku Rzeczypospolitej. Gdy Żabczyc pisał kolędę „Przybieżeli do Betlejem pasterze”, Polska była jeszcze u szczytu…

Zdradna Moskwa

Cykl Jana Żabczyca o wojnach z Moskwą pisany był w latach 1605–1606. Składały się na niego trzy części: „Mars moskiewski krwawy”; „Poseł moskiewski” oraz „Żegnanie ojczyzny możnej cesarzowej moskiewskiej”. „Mars moskiewski krwawy” – to opowieść w stylu eposu, w której Dymitr staje się swego rodzaju Eneaszem, mającym dać początek „nowej Moskwie”. To pokazanie nadziei, jakie wiązała ówczesna Rzeczpospolita z osadzeniem na tronie „polskiego” władcy, czyli Dymitra zwanego Samozwańcem. Cała historia jest przez Żabczyca opisywana niejako na żywo, wręcz czerpana z relacji świadków, i składa się na obraz ówczesnej Rosji (czy może w ogóle Rosji jako takiej) – okrutnej, krwawej, będącej dziedzictwem Iwana Groźnego. Jest tu miejsce i na królobójstwo, i na dzieciobójstwo – w końcu „oryginalny” dziedzic carów i przyszły kandydat do włożenia na skronie czapki Monomacha został zamordowany przez Borysa Godunowa. Gdy bohaterowie eposu ruszają w stronę Moskwy, słyszą przestrogę: 

„Jedzie pan baczny, dom swój opuszczając, 
Żonę i dzieci, powinnych żegnając, 
Będąc w wiek zaszłym, a źrzebca ujeżdża,
Na plac wyjeżdża.
Spokojny, pałasz na zły bój dobywa,
A zdradnej Moskwie w posoce okrywa, 
Siecze, morduje, czyni w zdrajcach szkody,
Już jako młody…”. 

Gdy w boju ginęli Moskale, Polacy zachowywali się według najlepszych wzorów cywilizacji chrześcijańskiej: „Rano zaś miłosierdzie Polska pokazała / Krnąbrnej Moskwie, ciała ich ziemi oddawała; / Obyczaj krześcijański wznawiając, w ogromnej / Krainie”. 

Minęło lat 25 – odchodził z tego świata Żabczyc, zestarzał się król Zygmunt III Waza, ale w polskich domach zagościła nowa kolęda. Mówiła o pasterzach i o Betlejem. Tam Królowie tego świata zginają głowy w pokłonie przed prawdziwym Majestatem.

„Któremu się wół i osieł kłaniają,
Kłaniają, kłaniają, kłaniają,
Trzej królowie podarunki oddają,
Oddają, oddają, oddają”. 

Światło bijące z Betlejem było i jest światłem Pokoju, znakiem Pokoju danym światu. Od kilku lat nasi harcerze uczestniczą w akcji przekazywania tego światełka z Betlejem na Wschód. Na Ukrainę. Było także przekazywane do Rosji. Jednak światło ma to do siebie, że należy chcieć je przyjąć, aby oświecało serce. Inaczej pozostanie się w mroku – tam gdzie Herod, jego pobratymcy i potomkowie. 

W tym roku jeszcze mocniej śpiewajmy na pasterkach: „Chwała na wysokości, chwała na wysokości, a pokój… na ziemi”. 

     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze