Dobre, bo niepolskie

Wzruszył mnie telewizyjny reportaż o krakowskich barach mlecznych, bo jadają w nich chętnie młodzi turyści zagraniczni. I im smakuje. „Leniwe proszę” – woła miła kobieta i serce człowiekowi rośnie z dumy. No proszę, zagranica lubi naszą kuchnię.   W III RP nastał czas sukcesów. Krajowych i zagranicznych. Zacznijmy od zagranicznych. Na festiwalu filmowym w Wenecji film Andrzeja Wajdy pt. „Człowiek z nadziei” spotkał się z zachwytem publiczności, czemu towarzyszyła standing ovation. I nagrody. Nie należy się dziwić, że lizusowskie dzieło o człowieku, który przeskoczył mur Stoczni Gdańskiej, zagranica potraktowała tak, jak traktuje Wałęsę. Jako tego, który obalił komunizm, i to na całym świecie. O Bolku, o współpracy z SB i meandrach układania się z elitami PRL ludzie na Zachodzie nie wiedzą. Nie tylko sam Wałęsa, ale i dominujące w naszym kraju media pracowały i pracują nadal na cześć i chwałę Wałęsy. Na jego popularności zyskał Andrzej Wajda, wychodząc z założenia, że należy iść z
     
20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze