Wyludnianie się Polski

W 2060 roku będzie nas mniej o 6–8 mln, jeśli nie zostaną powstrzymane obecne katastrofalne procesy demograficzne. Ostatnie prognozy ZUS nie pozostawiają złudzeń. Obecnie i w najbliższych latach będzie się rodzić zbyt mało dzieci, by powstrzymać wyludnianie się Polski.
 
Z niedawno ujawnionych w mediach prognoz ZUS wynika, że w ciągu najbliższych 47 lat liczba ludności spadnie z obecnych 38,4 do 30,5 mln. Dane Eurostatu są nieco mniej pesymistyczne. Zgodnie z tą prognozą liczebność całej populacji naszego kraju spadłaby w tym czasie do ok. 32,4 mln. Przy tym istotnie zmieni się jej struktura wiekowa. Znacznie zmaleje grupa osób w wieku produkcyjnym (18–66 lat). W 2060 r. będzie ich o przeszło 7 mln mniej. Z kolei grupa osób w wieku poprodukcyjnym będzie większa o blisko 3,4 mln. Niekorzystną sytuację demograficzną dodatkowo pogłębia niemalejąca od lat liczba Polaków na emigracji (2 mln).
 
Fatalne wskaźniki dzietności
 
Dzieje się tak, ponieważ od lat rodzi się nas coraz mniej, a postępy medycyny sprawiają, że żyjemy coraz dłużej. Według danych GUS, od 1980 do 2010 r. współczynnik dzietności (wskazuje, ile dzieci średnio rodzi kobieta w wielu rozrodczym) spadł z 2,3 do 1,3, w tym na wsi z 2,8 do 1,5. W Polsce dominuje obecnie model rodziny „2 + 1”, który nie zapewnia – jak to określają naukowcy – „prostej zastępowalności pokoleń”. Aby powstrzymać proces kurczenia się liczby mieszkańców, ów wskaźnik musiałby przekroczyć 2. Nawet gdyby wzrósł do 1,9, to według prognoz ZUS, liczba Polaków do 2060 r. zmniejszy się o 4 mln.
 
Utrwali się ujemny przyrost

 
Według przewidywań ONZ, przytaczanych przez prof. Krzysztofa Rybińskiego, tak niski wskaźnik dzietności będzie wpływał na wyludnianie się naszego kraju już w najbliższych dwóch dekadach. Doprowadzi on do utrwalenia się ujemnego przyrostu naturalnego. W ostatnich latach jest on wciąż dodatni, choć bliski zeru. Już w przyszłym...
[pozostało do przeczytania 53% tekstu]
Dostęp do artykułów: