Jaka to dobra pani ta bufetowa

Zupełnie jak Mikołaj Kopernik – wstrzymała słońce i ruszyła metro. Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz bladym świtem zaszczyciła swoją obecnością metro, a nawet się nim przejechała, dzięki czemu mieszkańcy stolicy mogą poruszać się pierwszą – i jak dotąd jedyną – linią metra, od końca do końca. Oszołomionym ze szczęścia warszawiakom podawano na stacjach (konkretnie dwóch) kawę w tekturowych kubeczkach. Jaka dobra pani, nieprawdaż? Wszak warszawiacy na nic tak nie czekają jak na tę kawę od pani prezydent, na dodatek darmową. Bo Polacy to dziadostwo, które można ucieszyć byle czym i nabrać na żałosne gesty rodem z PRL-u. Młodzieży przypomnę, że w tamtych czasach bywała kiełbasa za darmo, a w Związku Sowieckim rozdawali wódkę, wszystko to dla propagandy dobrej i dobroczynnej władzy. Były różne okazje, święta 1 maja i 22 lipca, dożynki państwowe itp. itd. Kawy nie rozdawali, bo był to towar deficytowy i niespecjalnie popularny.
 
Jest coraz śmieszniej w tym postkomunistycznym państwie, a właściwie parodii państwa. Walka o przetrwanie wiceprzewodniczącej PO na stołku prezydenta Warszawy jest jednocześnie walką o przetrwanie Tuska i jego rządu. Jest jednak pewien problem. Wyczerpały się już wszystkie triki propagandowe i nie wiadomo, czym zachwycić albo czym postraszyć naród, który, nie wiedzieć czemu, obudził się z kretyńskiego samozadowolenia i teraz domaga się czynów w miejsce słów.

Ale z czynami też jest kiepsko. Żeby być premierem albo Bufetową, trzeba się znać na rzeczy. A tą rzeczą jest rządzenie – państwem, miastem, wsią. Przez jakiś czas, nawet dość długi, da się oszukiwać społeczeństwo przy pomocy dobrze opłacanych, sowicie premiowanych, lecz niekompetentnych urzędników. Gronkiewicz-Waltz pełniła funkcję prezesa Narodowego Banku Polskiego, więc zna się na finansach. Co mogą poświadczyć w ratuszu bliscy i dalsi znajomi królika. Ale to nie wystarczy, żeby zarządzać stolicą. I nie pomoże tu wątpliwy urok osobisty, który nie jest w...
[pozostało do przeczytania 2% tekstu]
Dostęp do artykułów: