Nie potrzeba adwokata

Dodano: 07/12/2022 - Nr 49 z 7 grudnia 2022

Felieton [Krótko i na temat]

Znany aktor twierdzi, że nie miał świadomości, iż potrącił człowieka, później zaś, gdy po raz pierwszy miał zostać skonfrontowany z faktami przez goniącą go ofiarę wypadku, nie zatrzymywał się, bo bał się krzyczącego na niego i machającego rękami obcego. 

Czemu potrącony go gonił? Bo znany aktor i autorytet moralny, pierwszy, lecz nie ostatni z rodu aktorów i autorytetów moralnych, zwyczajnie uciekał z miejsca zdarzenia – pomyśleli Państwo zapewne? Otóż nie, on się tylko przemieszczał. Poza tym, skoro facet go gonił, to znaczy, że nic poważnego mu się nie stało. Brakuje już tylko wypowiedzianego mocnym głosem „Rozejść się” jako puenty. Gdy usłyszałem ze swojego telefonu zbliżoną do powyższej opowieść, byłem przekonany, że słucham adwokata. Okazało się jednak, że to nie obrońca, lecz prokurator. Wcześniej już uznano, że doszło do kolizji, a nie wypadku, z miejsca kolizji zaś można się oddalić i nikt nie będzie za to ścigał. Z zarzutów zostanie więc pewnie

     
53%
pozostało do przeczytania: 47%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze