Gazowa rzeź, polityczny przełom

Dodano: 27/08/2013

Syria \ US Navy zajmuje pozycje. Będzie interwencja?

Atak gazowy w Damaszku, najbardziej morderczy od czasów Halabdży (1988 r.), będzie zapewne punktem zwrotnym w wojnie domowej w Syrii. Reżim Assada przekroczył „czerwoną linię”, przed czym rok temu ostrzegał Obama. Dziś Ameryka musi więc zareagować, mimo bezradności ONZ i rosyjskich gróźb. Pytanie brzmi: czy i w jakiej skali dojdzie do militarnej interwencji koalicji państw zachodnich i arabskich?   21 sierpnia, godz. 3 w nocy. Na kontrolowane przez powstańców przedmieścia Damaszku: Ain Tarma, Zemalka i Dżobar spada grad rakiet i bomb. Ludzie uciekają do piwnic – wielu z nich przypłaci to życiem. Bo to amunicja nie konwencjonalna, lecz chemiczna. Użyty gaz, najprawdopodobniej sarin, jest ciężki i im bliżej ziemi, tym stężenie bardziej mordercze. „Ofiary przywożono z rozszerzonymi źrenicami, zimnymi kończynami i pianą na ustach” – mówi pielęgniarka Bajan Baker. „Wyczerpaliśmy nasze zapasy atropiny i hydrokortizonu w Dżobarze, ale liczba zabitych i rannych cywilów i dzieci jest ogromna.
     
18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze