Pitawal z lat dyktatury proletariatu

Opowieść o czarnej wołdze i prowadzącej ją zakonnicy wróciła w kolejkach stanu wojennego.

Można powiedzieć, że zbrodnia w PRL-u była szara i nieefektowna. Jak wiadomo, przodujący ustrój demokracji ludowej miał przynieść (oczywiście w miarę budowy komunizmu) likwidację wszelkich patologii z przestępczością na czele. W dodatku stawka, w porównaniu z tymi, o jakie toczyła się gra na Zachodzie czy chociażby w III RP, była żałośnie niska. Jeśli dodamy do tego cenzurę dbającą, aby żadna wiadomość mogąca naruszyć ład społeczny nie przedostała się na łamy i w eter, otrzymamy szarą przestrzeń, w której zbrodni (w świetle ówczesnych kryminałów) mógł dopuścić się jedynie obcy dywersant 
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: