28 sierpnia 2013

Naczelny arogancjolog kraju

Nic mu nigdy ta Platforma nie dała, a on wciąż się podlizuje. Czyli Włodzimierz Cimoszewicz w rozmowie z „Rzeczpospolitą” o odwołaniu Hanny Gronkiewicz-Waltz: „Apelowałbym o udział w głosowaniu, bo w ten sposób obywatele korzystają ze swoich demokratycznych praw. Moim zdaniem Gronkiewiczowa nie zasługuje na odwołanie, choć  jej obecnie skrywana arogancja i wieloletnie niekomunikowanie się z mieszkańcami Warszawy mają prawo irytować. Jako warszawiak, mogę na podstawie własnego doświadczenia stwierdzić, że od 40 lat nie było w tym mieście tak wielu ważnych inwestycji i za to należy się uznanie. A za głupiutkie i dość pechowe chwalenie się nimi raczej uśmiech politowania niż bezpardonowa krytyka”. Inwestycje to głównie zasługa poprzedników i funduszy europejskich, ich wykonanie jest masakryczne. W jednym trzeba się z Cimoszewiczem zgodzić. Dotyczy to arogancji pani prezydent. A na arogancji nikt się nie zna tak dobrze jak sam Włodzimierz Cimoszewicz.

Dobre i złe nieposłuszeństwo

W tygodniku „Przegląd”, uwaga, uwaga, naprawdę ciekawy wywiad z profesorem Glińskim: „Nie jest możliwa demokracja bez społeczeństwa obywatelskiego. Wspólnoty obywatelskie muszą być wolne i niezależne, zwłaszcza od biznesu czy polityki. Dlatego nie jest to typ społeczeństwa łatwy do zbudowania. Tworzy się latami, a zniszczyć go bardzo łatwo. Wymagany jest tutaj odpowiedni typ kultury: kapitał społeczny oparty na uogólnionym zaufaniu i zdolności do samoograniczania się – mówi socjolog, prof. Piotr Gliński. O tym, jak społeczeństwo obywatelskie funkcjonuje w Polsce, dodaje: – Po 1989 r. jedną z pierwszych decyzji nowej władzy było rozwiązanie komitetów obywatelskich. Politykę zaczęto robić w gabinetach. Gdy rządził PiS, w „Gazecie Wyborczej” termin „nieposłuszeństwo obywatelskie” nie schodził z łamów, gdy władzę przejęła PO, zapomniano o tym terminie w kontekście polskim”. To nie do końca prawda. W...
[pozostało do przeczytania 7% tekstu]
Dostęp do artykułów: