Furmanka pociągnie pendolino

Pociąg pendolino wpychany na wrocławski dworzec przez starą lokomotywę PKP Cargo pozostanie symbolem piaru Tuska na miarę sławnego Basenu Narodowego. Na fatalnych polskich torach droga zabawka nie pojedzie szybciej niż inne pociągi. Przy tak złym stanie kolei wydano 2 miliardy złotych na propagandę sukcesu w stylu Gierka.
 
Koszmarny stan infrastruktury. Codzienne awarie i opóźnienia. Drastyczne pogorszenie stanu bezpieczeństwa. Do tego wściekłość pracowników, widmo strajku generalnego – sytuacja polskich kolei jest dramatycznie zła.
 
Pendolino jak Batman
 
Nareszcie jest! Superszybki pociąg pendolino w ubiegłym tygodniu przybył do Polski na testy. Kupiony za 2 mld zł, niczym legendarni bohaterowie kreskówek ma uratować polską kolej. Na dworcu we Wrocławiu przywitali go Grzegorz Schetyna, Sławomir Nowak i Cezary Grabarczyk. Gdy Michał Rachoń z Telewizji Republika zapytał Nowaka, dlaczego pendolino wepchnęła na dworzec stara lokomotywa, ten uciekł do strzeżonego wnętrza pociągu. Tam udzielił ekskluzywnego wywiadu TVN24.
 
Pociąg pendolino to nowoczesny skład, mogący rozwinąć prędkość do 250 km na godzinę. Jednak w Polsce z taką prędkością nigdy nie pojedzie. Nie pozwala na to fatalny stan infrastruktury. Może pojechać 160, w nielicznych miejscach 200 km na godzinę. Czyli tyle, co inne pociągi.
 
– Nie oszukujmy się. Zakup pendolino to piarowski zabieg rządu. Dość kosztowny – mówi w rozmowie z „Gazetą Polską” Henryk Grymel, przewodniczący kolejowej Solidarności. Zaznacza, że zakup pendolino służy odwróceniu uwagi od realnych problemów, które trawią polską kolej.
 
Wydłużają czas jazdy pociągów, by dowieść zalet pendolino?
 
Zdaniem niektórych ekspertów, rząd posunął się przy tej okazji do manipulacji rodem z Orwella. Podróż np. z Warszawy do Katowic ma dziś dziwny przebieg. Najpierw pociąg pędzi 160 km na godzinę. Pod koniec podróży zatrzymuje się w...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: