Zapomniany sojusznik

„W historii często czytamy, że nie raz i nie dwa lała się niepotrzebnie polska i ukraińska krew w walce ze sobą, a walka ta zniesławiła oba narody i doprowadziła do utraty niepodległości Polski i Ukrainy przed silniejszymi wrogami, którzy tylko czekali na nasze osłabienie, by narzucić nam jarzmo niewoli, ciężkie kajdany. Ale obecna Polska staje na drogę nowego porozumienia z Ukrainą i ja uroczyście oświadczam, że nie może być wolnej Polski bez wolnej Ukrainy i wolnej Ukrainy bez wolnej Polski”.
 
Słowa te wypowiedział 25 marca 1920 r. wybitny polski polityk i działacz PPS Ignacy Daszyński. Padły one podczas rautu wydanego w hotelu Polonia z okazji zbliżenia stanowisk w polsko-ukraińskich rozmowach dyplomatycznych. Niemal dokładnie miesiąc później zainteresowane strony podpisały sojusz polityczno-wojskowy, dzięki któremu po raz pierwszy od stuleci, nie licząc epizodów z okresu Powstania Styczniowego, Polacy i ich bracia Rusini ramię w ramię przelewali krew przeciw wspólnemu wrogowi – Moskwie.
 
Sojusz
 
Ukraińcy walczyli o swoją wolność. O utrzymanie niepodległego bytu dopiero co powstałego, słabego państwa. Walczyli o tę wolność na kilku frontach. Przeciwko bolszewickiej Rosji oraz z wojskami białogwardyjskimi. W Galicji Wschodniej – również przeciwko Polsce. Kilkudziesięciomilionowy naród kilkaset lat aspirował do zbudowania własnej państwowości. Aż do upadku Związku Sowieckiego w 1991 r. państwowości tej nie udało mu się wywalczyć. Z wyjątkiem krótkiego okresu, kiedy po rozpadzie imperium Romanowów w 1917 r. powstała Ukraińska Republika Ludowa.
 
Pertraktacje trwały niemal od roku. Rozmowy były niezmiernie trudne. Wielokrotnie je zrywano. Tymczasem bolszewicy w wyniku kolejnej ofensywy w grudniu 1919 r. ponownie zajęli Kijów, przejmując go z rąk „białych” dywizji Denikina. Wojska ukraińskie otoczone zostały w rejonie Kamieńca Podolskiego. Porozumienie Polsko-Ukraińskie z pewnością przyspieszyła...
[pozostało do przeczytania 82% tekstu]
Dostęp do artykułów: