Wola pokonania wszelkich przeszkód

Bitwa Warszawska była jedną z najważniejszych i najniezwyklejszych w dziejach ludzkości. Podobnie jak odsiecz wiedeńska uratowała chrześcijańską Europę przed Azją. Gdyby Polska nie odparła najazdu, nikt nie byłby już w stanie go powstrzymać: ani Niemcy, w których wciąż trwało rewolucyjne wrzenie (i których armię rozbrojono w Wersalu), ani Francja – wyniszczona wojną i sparaliżowana pacyfizmem.
 
Niezwykłość Bitwy Warszawskiej docenimy w momencie, kiedy uświadomimy sobie, że oto małe, znajdujące się w trakcie organizacji państwo polskie, do tego z mniejszymi siłami, zadało klęskę imperium – kilkakrotnie większemu, dysponującemu wielokrotnie liczniejszą armią. Po zwycięstwie w sferze materialnej nie nastąpiło jednak równie wspaniałe zwycięstwo w sferze duchowej – propagandowej. Tu Bitwa Warszawska wciąż trwa. A największe ciosy Piłsudskiemu i jego wojsku zadają sami Polacy. Ciosy zdradzieckie.
 
Tajemnica zwycięstwa
 
Istota manewru znad Wieprza polegała na odwróceniu frontu. Widziany od Warszawy atak sił sowieckich rzeczywiście mógł hipnotyzować: wróg pędził ku naszej stolicy sześcioma armiami, z których każda liczyła 20–30 tys. bagnetów i szabel. W bitwie frontalnej Polacy nie mieli szans: brakło sił, by przeciwko każdej z atakujących formacji wystawić formację równorzędną. Szanse można było dostrzec, zmieniając punkt widzenia: gdyby armie sowieckie zaatakować z boku, od południa, i bić po kolei, bić tak szybko, by nie zdążyły się połączyć ani nawet odwrócić frontu... Na tym właśnie polegał genialny plan Piłsudskiego. Do jego wykonania Naczelnik zorganizował armię manewrową liczącą blisko 45 tys. bagnetów i szabel, czyli ogółem ok. 100 tys. żołnierzy. Skoncentrował ją poza głównym teatrem wojny, za osłoną Wieprza. 16 sierpnia wkroczył do walki, rozbijając w pył tzw. Grupę Mozyrską. Ułani z 4. Brygady Jazdy roznieśli pod Cycowem „Grupę Dotola”. Nazwa tej miejscowości trafiła na Grób Nieznanego Żołnierza. 15. Pułk...
[pozostało do przeczytania 80% tekstu]
Dostęp do artykułów: