Rozwiewa się sen o bilionie dolarów

W atmosferze braku wiary w sukces odbyło się tegoroczne walne zgromadzenie akcjonariuszy Gazpromu. Koncern, którego wartość rynkowa – według zapowiedzi sprzed sześciu lat – miała osiągnąć w przyszłym roku wartość biliona dolarów, jest wart obecnie mniej niż 10 proc. tej kwoty. Przyczyną problemów Gazpromu jest rewolucja łupkowa.
 
Zoya Danilina, która jest właścicielem około 700 akcji Gazpromu, mówi, że inwestorzy nie muszą się wysilać, aby zrozumieć, że najpotężniejsza firma w Rosji zeszła z drogi dynamicznego rozwoju. Danilina pamięta, kiedy jej akcje były warte ponad 300 rubli każda, a becnie można je sprzedać za ok. 100 rubli. – Były dużo lepsze dni, kiedy stoły były zastawione czarnym i czerwonym kawiorem – powiedziała w kuluarach odbywającego się w Moskwie dorocznego walnego zgromadzenia akcjonariuszy Gazpromu.

Zmierzch epoki kawioru

Sześć lat temu, w „epoce kawioru”, szef Gazpromu Aleksiej Miller, bliski sojusznik prezydenta Władimira Putina, kierował trzecią pod względem wartości rynkowej firmą na świecie. Jej wartość szacowano w 2007 r. na ok. 360 mld dolarów. Obiecał on wówczas zwiększyć jej wartość rynkową do biliona dolarów w 2014 r. Jednak minęło kilka lat i Gazprom, nadal największy na świecie producent gazu ziemnego i posiadacz 15 proc. światowych rezerw tego surowca, jest wart 77 mld dolarów i po kolejnych niepowodzeniach może tanieć dalej.

Gwałtowny spadek wartości koncernu nastąpił po tym, jak po wojnie rosyjsko-gruzińskiej w sierpniu 2008 r. z moskiewskiej giełdy wycofało się wielu zachodnich inwestorów. Jednak największy cios spadł na rosyjskiego giganta wraz z rewolucją gazu łupkowego, która uwolniła ogromne rezerwy tego surowca w Stanach Zjednoczonych, powodując znaczną obniżkę jego ceny. Niemalże z dnia na dzień Ameryka przestała być potencjalnym rynkiem zbytu dla Gazpromu, a ponadto nadwyżki tańszego skroplonego gazu ziemnego (LNG) trafiają do Europy, osłabiając pozycję...
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: