Solidarność, narodowcy i lemingi

Kilka  tygodni temu zadzwonił do mnie szef Solidarności Piotr Duda z lekką pretensją w głosie o mój tekst na temat obchodów 10 kwietnia i udziału w nich Solidarności. Uważał, że byłem niesprawiedliwy wobec niego, gdyż skrytykowałem go za nieobecność w stolicy w trzecią rocznicę tragedii. Tymczasem wprawdzie nie było go w Warszawie, ale pojawił się w Gdańsku. Tego niestety nie wiedziałem. Chociaż wyraźnie pomyliłem się co do niego, za co przepraszam, bardzo ucieszył mnie jego telefon. Jeżeli szef Solidarności za punkt honoru uważa podkreślenie swojej roli w smoleńskich uroczystościach, to kondycja związku nie jest taka zła. Oczywiście trochę brakowało mi masowego udziału jego przedstawicieli
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: