Kto ożywi ducha „Solidarności”?

Na pewno nie zrobi tego obecny przewodniczący Piotr Duda. Upewnił mnie co do tego 10 kwietnia br., kiedy razem z wieloma osobami z kierownictwa związku został w domu, żeby nie wspierać uroczystości, które w opinii analityków wzmacniały PiS. Piotr Duda ma pełne prawo nie wspierać PiS-u i zakładać własną partię. Problem w tym, że organizacja, którą kieruje, ma w nazwie bardzo zobowiązujące słowo. Już sam fakt, że dziesiątego mijała rocznica śmierci matki chrzestnej „Solidarności” Anny Walentynowicz i jej wiceprzewodniczącego Lecha Kaczyńskiego oraz wielu ludzi mocno z tym ruchem związanych, zobowiązywał go do obecności w Warszawie. Ale „Solidarność” to coś więcej – to niezgoda na kłamstwo, na
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: