Gorzki owoc rządów Tuska

Stara sentencja „Po owocach ich poznacie” to najbardziej użyteczne, racjonalne kryterium oceny, które można stosować w polityce – trzeba tylko właściwie zdefiniować te owoce. Tym owocem, najlepszym kryterium oceny rządzących, jest bezrobocie.
 
Niewątpliwie w tej dziedzinie poniesiono klęskę. Dokonajmy krótko diagnozy, zastanówmy się nad przyczynami, skutkami i receptami.

Diagnoza

W latach 2008–2012 bezrobocie osiągało kolejne coraz wyższe wartości: od 9,5 do 13,4 proc., w lutym tego roku 14,4 proc. Stała tendencja rosnąca to znamię rządów Tuska. Warto wszak wiedzieć, że połowa gmin miała bezrobocie wyższe niż 17,7 proc. (w statystyce nazywa się to medianą). Zasmucają mnie niektóre powiaty i regiony bliskiego mi województwa opolskiego, gdzie wskaźniki bezrobocia sięgają ponad 20 proc. Najwyższe wartości – ponad 30 proc. – zanotowano w powiatach: szydłowieckim, wałbrzyskim, piskim, nowodworskim, radomskim, i braniewskim. Przykro wymieniać wszystkie wstydliwe dla rządzących liczby – a trzeba pamiętać, że zostały one wyliczone według oficjalnych procedur. Gdy jeszcze uwzględni się emigrację i bezrobotnych niezarejestrowanych, bezrobocie sięga 50 proc. i więcej.

Przyczyny: prywatyzacja

Przyczyny tego stanu rzeczy leżą w błędnej polityce gospodarczej i samej koncepcji transformacji, opracowanej swego czasu przez miernego ekonomistę z równie miernymi pomagierami z Zachodu, których nazwiska są powszechnie znane. Ale przede wszystkim zawiniła obłędna prywatyzacja, która wprowadziła mechanizm samounicestwiania się przemysłu: doprowadzanie do upadłości, by łatwiej było sprzedać, przejąć. Gdy patrzymy na wyniki niektórych powiatów i regionów, nasuwa się pytanie: co na przykład z przemysłem radomskim, który w czasach socjalizmu był areną wystąpień uczestników protestów z 1976 r.? Niestety, wiele przedsiębiorstw upadło, zostały namiastki dawnej świetności, przejęte częściowo przez...
[pozostało do przeczytania 60% tekstu]
Dostęp do artykułów: