Maj Marszałka

Cokolwiek robił Piłsudski, robił to jednocześnie w historii i w legendzie. Legiony ożywiły legendę Legionów Dąbrowskiego, zdobycie Kijowa – legendę o wyprawie Chrobrego. Bitwę Warszawską legenda przyrównała do odsieczy wiedeńskiej i obrony Europy przed Azją. Dramat Piłsudskiego polegał na tym, że ostatnią – zwycięską – walkę musiał stoczyć ze swoimi rodakami. Było to ewidentne złamanie prawa – wydawało się, że legenda jest bezsilna. A jednak…

Cechą legend otaczających Józefa Piłsudskiego było to, że opierały się na prawdzie. Biografie różnych Leninów trzeba było wymyślać, Piłsudskiego wystarczyło zapisać. W naszych prawdziwych legendach był on największym bohaterem naszej historii, w rzeczywistości został odsunięty na tor boczny, a jego mniej zasłużeni, za to cyniczni przeciwnicy przeprowadzali czystki, usuwając tych, którzy razem z Piłsudskim walczyli o niepodległość. Wydawało się to niesprawiedliwe, głupie i w pewnym sensie nawet nierzeczywiste. Rzeczywistość nie nadążyła za legendą – należało ją więc poprawić. Nastrój oczekiwania, ale i z góry udzielonego przyzwolenia oddaje najlepiej wiersz, który 19 marca 1926 r., w dniu imienin Marszałka, napisał  Leon Rygier. Młodopolski w formie i w metafizycznej treści utwór nosił tytuł „Kto idzie”:
 
– Kto idzie?
– Jestem ten, co idzie, kędy chce!
Miecz w jednej ręce mam, wór z ziarnem w drugiej.
A ludzie jutra to są moje sługi,
A ludzie chwili – kamieniują mnie […]
 
– Nie przejdziesz!...
– Muszę przejść!... Nie darmom więzy rwał.
Puścisz mnie mimo, bo patrz: mam Achilla
Tarczę, co wszelkiej włóczni grot odchyla,
I moc mam, co poskramia bestyj szał...
 – Więc przejdź!...
 
Wiersz ten – przyznajmy: kiepski i staroświecki – przewrotu wywołać nie mógł. Jest jednak świadectwem nastroju, który ogarniał znaczną część zbiorowej psychiki Polaków. A przewroty są wywoływane przez ludzi, nie przez przyczyny polityczne czy...
[pozostało do przeczytania 83% tekstu]
Dostęp do artykułów: