29 maja 2013

Przejedzenie kawiorem

Na łamach „Faktu” Janusz Rolicki rozprawia się ze swoim starym wrogiem Leszkiem Millerem: „SLD raz jeszcze pokazało, że nie sposób zjeść jajko i je zachować. Sprzeciw SLD wobec aklamacyjnej uchwały sejmu, potępiającej władze stanu wojennego za śmierć Grzegorza Przemyka, pokazał, w jak wielkim rozkroku ideowym stoi ta partia. Formalnie z decyzją SLD kwestionującą uchwałę Sejmu Miller nie ma nic wspólnego, bo akurat tamtego dnia był na Śląsku. Rolę czarnego luda blokującego uchwałę wziął więc na siebie Tadeusz Iwiński. Jednak państwo wybaczą – to wolne żarty. Kto chce, niech wierzy w gapcia szefującego partii. Tyle że pan Leszek nie jest gapciem. Rezultat: SLD potrafi się kłaść okoniem w obronie generałów, a nie potrafi bronić interesów pracowniczych świata pracy. Wniosek: kawiorowa lewica siebie nie przeskoczy!”. Trudno nie odmówić racji byłemu naczelnemu „Trybuny”, szkoda tylko, że jakoś nie zauważył, iż Kwaśniewski, Palikot, Kalisz, a wszyscy oni z Urbanem w tle, też niezbyt reprezentują interesy świata pracy, nie mówiąc o jakimkolwiek uczciwym podejściu do przeszłości.

Biskupi z nożami

Wizja współczesnej Polski autorstwa Macieja Stasińskiego, wicenaczelnego „Gazety Wyborczej”, który żyje nie w Polsce, lecz w schyłkowej Republice Weimarskiej: „Antysemici i wyznawcy narodowej krzepy żądają Polski dla Polaków oczyszczonej z obcych naleciałości. Podpalają mieszkania cudzoziemców. Bojówki zrywają na uczelniach wykłady niesłusznych ideologicznie profesorów. Takiej wrogości wobec kultury dialogu, tolerancji i wykształcenia nie było w Polsce od lat 30. ub.w. Narodowo-radykalne zastępy nie są osierocone. Broni ich jako »zdrowych sił« – strażników tożsamości i interesu narodowego – legalna prawica i wielu duszpasterzy. Patronują im PiS i Radio Maryja, przyklaskuje część biskupów. Skąd się bierze ten bunt? Czy to koszt demokratycznych przemian, które nie wszystkim przyniosły...
[pozostało do przeczytania 10% tekstu]
Dostęp do artykułów: