Polska reduta

W pierwszą miesięcznicę po katastrofie smoleńskiej po mszy św. zorganizowaliśmy koncert na pl. Teatralnym. Mimo ulewnego deszczu plac wypełnił się po brzegi. Po koncercie Jacek Sobala, ówczesny szef Trzeciego Programu Radia, stracił pracę. Powiedział na scenie jedno zdanie: „Polska nie jest dla łajdaków”. Odebrano to jako krytykę kandydata PO na prezydenta i wsparcie dla PiS.   Miesiąc później pojechałem do Krakowa, by wesprzeć tamtejsze obchody smoleńskie. Dopadła mnie wtedy jakaś lokalna ekipa telewizyjna i dopytywała, czy za miesiąc też będę wspierał takie uroczystości, bo ludzie szybko się znużą. Odpowiedziałem, że póki sprawa nie zostanie wyjaśniona, a zmarli odpowiednio nie zostaną uczczeni, nie ustąpimy. Wkrótce na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie rozpoczęła się wojna o Krzyż Pamięci. Po mszy św. w katedrze zaczęliśmy regularnie pielgrzymować najpierw do tego symbolu wiary, a gdy Krzyż internowano, szliśmy do miejsca, w którym stał. Walka o pamięć o tragedii smoleńskiej
     
37%
pozostało do przeczytania: 63%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze