Dyżurny psycholog

Dodano: 22/05/2013 - Nr 21 z 22 maja 2013

Dzień, w którym w telewizji nie pojawia się i nie peroruje profesor Janusz Czapiński, uważam za dzień stracony. Maciej Rybiński ochrzcił go „dyżurnym psychologiem”. Jest Czapiński psychologiem społecznym, a w Polsce Ludowej parał się m.in. psychologią pozytywną. I wcale mnie to nie dziwi, bo czy w komunie mogła być jakaś negatywna psychologia? Wszyscy mieli pozytywny stosunek do panującego systemu, w którym świat malował się pozytywnie, pozytywna była partia, pozytywna była dyktatura proletariatu i przyjaźń ze Związkiem Radzieckim. I w ten sposób Janusz Czapiński wybił się na profesora, i swoimi wykładami robi wodę z mózgów biednym studentom. A publicznie pełni rolę pozytywnego psychologa, socjologa i politologa w jednej osobie. Robi badania na zlecenie władz rządzących za odpowiednie granty. I są to badania zazwyczaj pozytywne, tzn. pokazują pozytywny, a nawet optymistyczny stosunek Polaków do Platformy Obywatelskiej, a w przeszłości do SLD i innych władz pookrągłostołowych.
     
52%
pozostało do przeczytania: 48%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze