Żeby sprawiedliwość była mocą i ostoją

Sprawiedliwość jest ostoją mocy i trwałości Rzeczypospolitej – ten napis widniejący na gmachu sądów warszawskich na Lesznie niestety ma coraz mniej wspólnego z rzeczywistością. Wymiar sprawiedliwości jest coraz częściej mocą, ale tylko wobec maluczkich, i ostoją, ale tylko dla możnych.
 
Coraz częściej słyszymy w mediach o przykładach, gdy z zapałem ściga się rencistkę handlującą pietruszką na bazarze, a na ściganie afer typu Amber Gold jakoś brak instytucjom wymiaru sprawiedliwości ochoty. Sąd zabiera dzieci spokojnej rodzinie Bajkowskich z Krakowa, którzy sami się zgłosili po pomoc psychologa, a bandyta z Wołomina zarzyna nożem konkubinę i jej córkę, bo nikt w imieniu państwa nie miał odwagi wejść do jego domu. Młody chłopak z podkieleckiej wsi zostaje skazany na siedem lat więzienia na podstawie wątpliwego i interesownego pomówienia jednego kryminalisty, a była posłanka unika kary, mimo że zgromadzono przeciw niej dowody zarejestrowane na filmie są jednoznaczne i oczywiste.

Wyrozumiałe i rodzinne

Wymiar sprawiedliwości jest też bardzo łaskaw dla siebie. Sędziowie i prokuratorzy zbyt często chowają się za immunitet. Sędzia z województwa świętokrzyskiego, który wyprzedzając „na trzeciego” kilka samochodów spowodował czołowe zderzenie z innym autem i śmierć jego kierowcy, został przeniesiony do Warszawy i nadal sądzi.

Sędzia skazana w poznańskiej aferze testamentowej, która orzekała o przyznawaniu kamienic na podstawie testamentów sfałszowanych przez jej męża, nadal jest sędzią, za karę została jedynie przeniesiona do Łodzi. A prokurator, który pijany leżał w zaspie na chodniku i wywołał zgorszenie w całej Łodzi, nadal wykonuje zawód i oskarża ludzi.

Sądy stają się coraz bardziej „rodzinne”. W nominacjach sędziowskich wyraźnie preferowani są kandydaci z koneksjami rodzinnymi. Zdarzają się tego rodzaju sytuacje, że mąż jest prokuratorem rejonowym, a żona sędzią orzekającym w procesach, które...
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: