Janusz Wojciechowski

Sprawiedliwość jest ostoją mocy i trwałości Rzeczypospolitej – ten napis widniejący na gmachu sądów warszawskich na Lesznie niestety ma coraz mniej wspólnego z rzeczywistością. Wymiar sprawiedliwości jest coraz częściej mocą, ale tylko wobec maluczkich, i ostoją, ale tylko dla możnych.   Coraz częściej słyszymy w mediach o przykładach, gdy z zapałem ściga się rencistkę handlującą pietruszką na bazarze, a na ściganie afer typu Amber Gold jakoś brak instytucjom wymiaru sprawiedliwości ochoty. Sąd zabiera dzieci spokojnej rodzinie Bajkowskich z Krakowa, którzy sami się zgłosili po pomoc psychologa, a bandyta z Wołomina zarzyna nożem konkubinę i jej córkę, bo nikt w imieniu państwa nie miał odwagi wejść do jego domu. Młody chłopak z podkieleckiej wsi zostaje skazany na siedem lat...