Czas poczwarek

Gdybym miał dziś wznawiać „Polskie zoo” (od razu zaznaczę, że nie ma takiej możliwości), musiałbym szerzej sięgnąć do sfery insektów. Nie tylko dlatego, że sfera polityki zrobiła się bardziej obrzydliwa, a zamiast dawnych pluszaków powinny występować karaluchy, glisty, szczeżuje i skorpiony. Powód jest inny – u owadów istnieje ciekawy cykl rozwojowy: larwa – poczwarka – motyl. Doskonale  obrazuje  ewolucje wielu naszych polityków (choć, przyznajmy, często wspomniany proces  zachodzi w odwrotnej kolejności) – od żarliwego katolika do wojującego ateisty, od wszechpolaka do salonowca.
 
A dlaczego nie posłużyć się kameleonem? Cóż, kameleon to tymczasowy koniunkturalista, dopasowuje
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: