Lady Diana i sprawa polska

Błędna analogia Nałęcza Jedni, którym się wydaje, że są Europejczykami, bo spędzają wakacje na Costa del Sol, powołują się na „wzorce obowiązujące na Zachodzie, które Polacy powinni respektować”, inni nawołują, aby się nie kompromitowali powoływaniem na odmienność narodowych tradycji. A znany ze swoich nieortodoksyjnych porównań i bardzo odważnych diagnoz („porozumienie z Rosją warte jest każdej ceny”) prof. Tomasz Nałęcz w niedawnym wywiadzie z braćmi Karnowskimi pt. „Te znicze mają inne miejsce” wypalił: „Nie znajduję innego przypadku, gdzie znicze stawia się przed miejscem pracy osoby, która odeszła. W naszym kręgu kulturowym czci się grób, pomnik, ale nie miejsce, gdzie mieszkała i pracowała. Tak było chociażby z księżną Dianą...”. Wrong! Źle! – skomentowałby Anglik. Gdyby doradca prezydenta znał lepiej Zachód, Wielką Brytanię oraz okoliczności pogrzebu księżnej Diany, nie zaryzykowałby takiego, świadczącego o ignorancji, stwierdzenia. No, ale gdyby lepiej zdawał
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze