To nam jeszcze zostało – miłość do Ojczyzny

W demonstracji na cześć „orła, który może”, wzięli udział ci, którzy z kłamstwa żyją, i to całkiem dobrze. Mają swoje posiadłości, mniejsze lub większe, i są upaprani w spłatę kredytów na 20–30 lat, i drżą o swoje medialne i urzędnicze posady. Niektórzy pospuszczali głowy ze wstydu. Dobre i to.   Zaczęło się od Dnia Flagi Rzeczypospolitej, a skończy wraz z upadkiem III RP, który nastąpi prędzej niż później. Walka z ponuractwem, propagowanie patriotyzmu, który służyć ma zadowoleniu z panującego nam systemu lewacko-liberalnego, obfitującego w same dobre nowiny, jak ta, że „nie ma kraju na ziemi, który byłby rajem”.Zegarek prezydenta To genialne stwierdzenie słyszeliśmy z ust prezydenta Bronisława Komorowskiego, miało ono pocieszyć naród polski, który nie wiedzieć czemu uważa, że jest źle i domaga się, wbrew prawom boskim, poprawy sytuacji materialnej, moralnej i duchowej, o umysłowej nie zapominając. Nie ma dobrze, trzeba się cieszyć tym, co nam dała Platforma
     
20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze