Spadkobiercy Michnika

Młodej lewicy tęsknota za cenzurą

Lewicowe tradycje odbierania wolności innym ludziom są długie – sięgają wszak co najmniej rewolucji francuskiej. Już wtedy pod ładnie z pozoru brzmiącymi hasłami „wyzwalania”, „równości” i „braterstwa” niszczono podstawowe prawa człowieka: do życia czy swobody wypowiadania się. Te tradycje lewica kontynuuje do dziś.   Ostatnio głośno było o zorganizowanej przez „Krytykę Polityczną” nagonce na znanego rysownika Andrzeja Krauzego. Opublikował on w dzienniku „Rzeczpospolita” z okazji nigeryjskiej wyprawy Donalda Tuska rysunek satyryczny, na którym niesiony przez dwóch dzikusów, związany premier myśli: „Jednak lepiej było jechać do Smoleńska…”. Działacze zatrudnieni w kwartalniku, kierowanym przez dobrze od wielu już lat zapowiadającą się nadzieję polskiej lewicy – Sławomira Sierakowskiego – przyjęli ten żart ze śmiertelną powagą. Oskarżyli Andrzeja Krauzego o rasizm, zapowiedzieli złożenie zawiadomienia do prokuratury o przestępstwie i – co najbardziej haniebne – zagrozili doniesieniem
     
20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze