Efekt ubocznyosiągnięty

Soderbergh w „Panaceum” wciąga nas w pułapki medycznego i prawnego dreszczowca, ośmiesza obietnice farmaceutycznego szczęścia, by później zmienić front. Film staje się zapisem wyrafinowanej gry, jaką prowadzą żona z mężem, pacjentka z psychiatrą, dwie kobiety z owym psychiatrą i światem. A reżyser z widzem.

Emily (tajemnicza Mara) załamuje się, gdy mąż (Tatum) idzie siedzieć za finansowe przekręty. Obniżenie statusu jest nie do wytrzymania, dopiero cudowny specyfik, jaki zaaplikuje Marze psychiatra (Law), poprawia sytuację.  Po powrocie męża dom przestaje być więzieniem, a seks torturą. Tyle że pani zabija pana. Mąż pada na podłogę z nożem w brzuchu, potem legnie w kostnicy.

[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: