K…s, kto chodzi po deszczu

Dodano: 17/08/2022 - Nr 33 z 17 sierpnia 2022

Felieton [Myśli nienowe]

Jarosław Marek Rymkiewicz w książce o naszym wieszczu Mickiewiczu, „który jeździ żółtym rowerem”, opisał przezabawną sytuację, jaką w dzienniku odnotował Odyniec. Młodzieży mniej kumatej wyjaśniam, że nie chodzi o samca dzika, lecz o poetę – Odyńca Antoniego Edwarda. 

Otóż podróżowali dwaj poeci ze Szwajcarii do Włoch. I gdzieś w Apeninach deszcz ich złapał. Jakąś płachtę zarzucił na siebie Mickiewicz. Musiał wyglądać jakoś – przyznajmy – niezbyt inteligentnie i wieszczowato, gdy mu po tej pałatce ciekła woda. Twórca nasz wielki, autor „Pana Tadeusza”, „Dziadów” i kilku innych ballad, epopei i romansów, wyrzekł wtedy znamienne słowa, które Odyniec Antoni Edward skrupulatnie przekazał potomnym: „K…s, kto podróżuje jesienią”. Zaznaczmy, że słowo na „k” było wykropkowane. To ciekawy ślad. Wskazuje bowiem, iż słowo oznaczające wisior dyndający u szabli czy zasłony miało już wówczas znaczenie wulgarne. Wiele lat później Rymkiewicz Jarosław Marek słowa te

     
52%
pozostało do przeczytania: 48%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze