Jak i czym USA handlują z Rosją

Nieskończony czas do namysłu

Sprawa ta dotyczy nas bezpośrednio, albowiem część systemu obrony antyrakietowej miała mieć bazę na terytorium Polski. Mimo to nie widać żadnych sygnałów, by polskie władze (tak jak i władze Rumunii, gdzie również miała znajdować się część systemu obrony) zostały uprzedzone przez Waszyngton o możliwej powyborczej zmianie amerykańskich priorytetów. W związku z tym zostaliśmy potraktowani – tradycyjnie już – jak przedmiot, a nie podmiot polityki zagranicznej. Żadnym pocieszeniem nie może tu być stwierdzenie, że minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski sam zapracował na taką sytuację. To przecież on przed poprzednimi wyborami prezydenckimi w USA w 2008 r. wstrzymał rozmowy na temat rozmieszczania w Polsce systemu, „biorąc czas do namysłu”. Najwyraźniej postanowił zostać graczem na amerykańskiej scenie politycznej, przeszkadzając republikanom (którzy zainicjowali projekt) i pomagając demokratom (którzy byli mu przeciwni), i których kandydat wygrał w końcu wybory.

W rezultacie jednak zalegitymizowane zostały zastrzeżenia Rosji wobec projektu. Oficjalnie Moskwa uważa, że obrona antyrakietowa zagrozi jej atomowemu potencjałowi odstraszania, umożliwiając zestrzeliwanie rosyjskich rakiet balistycznych. Zostałaby w ten sposób zlikwidowana „równowaga strachu” obu mocarstw (zakładająca, że każde z nich jest w stanie w odwecie zniszczyć drugie), umożliwiająca światu pokojowy rozwój w ciągu ostatniego półwiecza. Tyle że rosyjscy generałowie otrzymują staranne wykształcenie, doskonale więc potrafią liczyć i dlatego świetnie wiedzą, że amerykański system jest tak skonstruowany, iż nie może zestrzeliwać ich rakiet. Z punktu widzenia Moskwy problem polega na czymś innym. Wraz z systemem obrony antyrakietowej w Europie Środkowej pojawiłyby się amerykańskie bazy i amerykańscy żołnierze, jasno określając geopolityczną sytuację regionu. Tak, jak w zachodnich Niemczech po wojnie, gdzie obecność amerykańskich...
[pozostało do przeczytania 59% tekstu]
Dostęp do artykułów: