Podświetlone akwarium

Dodano: 02/04/2013 - Nr 14 z 3 kwietnia 2013

W tym miejscu rodzą się dwa zasadnicze pytania. Po pierwsze: jakim cudem pod skrzydłami struktur kościelnych znaleźli się dawni dygnitarze partyjni? Czyżby zadziałała tutaj „czerwona pajęczyna”, czyli nieprzecięte po 1989 r. powiązania esbeków z niektórymi księżmi? Po drugie: czy ówczesny metropolita naprawdę o niczym nie wiedział, dając swojemu podwładnemu swobodę pozbawioną jakiejkolwiek kontroli, w myśl zasady „róbta, co chceta”. To pytania retoryczne, ale odpowiedź jest oczywista. Z jednej strony niechęć do lustracji – nie tylko abp. Gocłowskiego, ale i jego następcy – dała takie, a nie inne owoce. Zresztą nie tylko w Gdańsku, ale i np. w Krakowie, gdzie lada moment pękną kolejne bomby w związku z procesem sądowym, w którym jednym z oskarżonych o gigantyczne nadużycia w obrocie ziemią kościelną jest b. esbek, zatrudniany jako pełnomocnik przez b. proboszcza bazyliki Mariackiej, a obecnego wikariusza generalnego archidiecezji krakowskiej. Z drugiej strony poraża brak właściwego
     
55%
pozostało do przeczytania: 45%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze