Dzielnych graczy mieliśmy!

Na pierwszym planie ci najbardziej dramatyczni. Damien Perquis – Francuz z polskimi korzeniami, który dostał szansę zagrania z orzełkiem i uczy się hymnu. Damien ma bolesną kontuzję łokcia; drugi, Marcin Wasilewski, wrócił na boisko po skomplikowanym złamaniu nogi. Obaj to twardziele z obrony, a naznaczeni kruchością. Damien przeżywa oschłość kontaktów z ojcem, nie radzi sobie ze statusem farbowanego lisa (Jan Tomaszewski użył gorszego określenia). Marcina niepokoi przyszłość, bo nowohucki chłopak, który wykopał sobie drogę do wielkości, poza graniem w piłkę nie umie nic.

Przegrana jest dla tych dwu czymś więcej niż niekorzystnym wynikiem. Tak samo jak dla pozostałych członków drużyny i widzów. O konsekwencjach porażki mówi się na ekranie, zwłaszcza w przededniu spotkania z Rosją – ujęcia z dnia meczu, z hotelu, są jak reportaż z oblężonego miasta, którego wojownicy stoczą zaraz bitwę o wszystko. Rozmowy masażystów, także ich seksualne dowcipy, brzmią niby chór z tragedii. Koszałka urozmaica relację wstawkami animowanymi, filmuje bohaterów pod wodą, w lochach, ukazuje ich samotnych na murawie. Tu chodzi nie tylko o sport, lecz także o indywidualną i narodową psychodramę.
Starsi mają w pamięci lepsze czasy. W latach 1972–1976 narodowa dwunastka szła jak burza, niczym Adam czy Kamil Stoch. Znakiem tamtej epoki jest w filmie Grzegorz Lato, wygłaszający z trybun podczas treningu nieśmieszne bon moty. Koniec świata szwoleżerów musi być zawsze żałosny, nawet jeśli zwyciężali?

Koszałka zgodnie z temperamentem pokazuje pokonanych wojowników i bada mentalne tło klęski, ale nie sądzę, żeby przyniósł pecha narodowej dwunastce. Choć gdybyśmy, co daj Boże, zaczęli wygrywać, należałoby do filmowania piłkarzy wysłać mniej refleksyjnego huraoptymistę. Piątkowy mecz z Ukrainą w dużej mierze wyjaśnił sytuację.
 
„Będziesz legendą, człowieku”
Scenariusz, reżyseria, zdjęcia
Marcin Koszałka
Animacje
Robert Sowa
...
[pozostało do przeczytania 2% tekstu]
Dostęp do artykułów: