W świecie Wielkiej Schizmy

Trudno jednak o większe emocje, skoro dobrze znamy nieprzekraczalny kres w drodze do pojednania chrześcijańskiego Zachodu i Wschodu. Oczywiście to nie jest precyzyjny opis katolicyzmu i prawosławia, ponieważ w jedności z Rzymem jest też część Kościołów wschodnich; Rzym wciąż sam w sobie pozostaje też znakiem jedności Ciała Chrystusowego. A jednak czujemy, że jest to też po prostu sprawa między Wschodem i Zachodem.

W książce „Światłość świata” Benedykt XVI, na pytanie Petera Seewalda o ekumenizm, odpowiedział: „Katolicy i prawosławni mają tę samą starożytną podstawową kościelną strukturę; dlatego było zrozumiałe, że szczególnie zależy mi na tym spotkaniu. Stopniowo powstały prawdziwe przyjaźnie. Jestem bardzo wdzięczny za serdeczność, z którą odnosi się do mnie ekumeniczny patriarcha Bartolomeusz [Bartłomiej], nie ograniczając się do konwencjonalnego ekumenizmu. Między nami jest prawdziwa przyjaźń, braterstwo. Jestem także wdzięczny za przyjaźń i wielką serdeczność okazywaną mi przez patriarchę Cyryla” (s. 99). Co zatem stoi na przeszkodzie, by katolicy i prawosławni mogli wspólnie przystąpić do Eucharystii?

Trudności papieża z papiestwem

Teologiczną kością niezgody jest „jurysdykcyjny prymat” papieża, który oznacza faktyczny, także prawny, prymat biskupa Rzymu nad wszystkimi Kościołami partykularnymi, czyli lokalnymi. Z katolickiej perspektywy zalicza się do nich również Moskwa czy Konstantynopol. Opisuje ten prymat formuła Soboru Watykańskiego I iurisdictio in omnes ecclesias. Dla kogoś nieobeznanego z problematyką teologiczną może wydać się oburzające, że papież uzurpuje sobie władzę nad innymi Kościołami, które przecież mają własne tradycje i są, przynajmniej na pierwszy rzut oka, odrębnymi organizmami. A jednak sprawa nie jest tak oczywista.

Kiedy w 1965 r. Paweł VI i patriarcha Atenagoras cofnęli anatemy z roku 1054 rzucone wzajemnie przez Wschód i Zachód, Atenagoras przytoczył słowa pochodzące z...
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: