Chiny nie chcą umierać za Phenian

Korea Północna zamknęła także jedyne przejście graniczne z Południem. Wprowadzono zakaz lotów i transportu morskiego wzdłuż granic i brzegów Korei Północnej. Kim wydaje się testować wytrzymałość USA i Korei Południowej, ale doskonale zdaje sobie sprawę, że otwarta konfrontacja w rzeczywistości będzie oznaczała koniec reżimu. Ponadto młody Kim zaczyna coraz bardziej irytować komunistycznych sprzymierzeńców w Pekinie.

Potęga na papierze

Wojska Lądowe Koreańskiej Armii Ludowej to pod względem liczebności czwarta co do wielkości armia świata, licząca ponad 1,1 mln osób. Do tego dochodzi jeszcze bogata rezerwa – ponad 7,7 mln gotowych do działań żołnierzy. Armia posiada 4 tys. czołgów, 18 tys. sprzętu artyleryjskiego oraz 21 tys. pocisków przeciwczołgowych i przeciwlotniczych. Tak na papierze przedstawia się armia Kim Dzong Una. W rzeczywistości pod względem technologicznym siły zbrojne Phenianu są kilkadziesiąt lat w tyle za wojskami Korei Południowej i USA. Wydatki na armię w Korei Północnej nie są oficjalnie znane, ale szacuje się je na blisko 5 mld dol. rocznie, tj. ok. 20 proc. PKB. Budżet na armię Korei Południowej to co prawda tylko 2,5 proc. PKB, ale daje to 30 mld dol. Koreańska Armia Ludowa ma w swoim arsenale ok. 8 ładunków jądrowych, lecz ocenia się, że aktualnie północnokoreańskie bomby atomowe są po prostu zawodne.

Zawieść mogą też żołnierze. Ponad połowa z nich cierpi z powodu chronicznego głodu i wyczerpania. Południowokoreańska agencja prasowa Yonhap zamieściła wypowiedź żołnierza zbiegłego z armii KRLD: „Kiedy dołączałem do armii, miałem 155 cm wzrostu i ważyłem 42 kg. Po dwóch latach służby ważyłem 31 kg. Pod koniec wypadły mi prawie wszystkie włosy, skóra pożółkła, żebra wystawały”. Wiadomo także, że gwałtownie wzrasta dezercja. Do ucieczek z Korei Północnej dochodzi głównie przez granicę z Chinami.

Zirytowany Pekin

W przypadku wojny na Półwyspie Koreańskim...
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: