Jak nie umrze, to żyć będzie

Pacjent wrogiem służby zdrowia

A kto miałby o tym decydować? Lekarz. Ale – i to jest pytanie jak najbardziej zasadnicze – czy swoją opinię uzależni on od stanu zdrowia pacjenta, czy od stanu zadłużenia szpitala, w którym pracuje? Oczywiście powinien autorytatywnie stwierdzić, który pacjent cwaniaczy. I wziąć na siebie odpowiedzialność za jego dalsze losy, według porzekadła: jak nie umrze, to żyć będzie, tak doktorzy powiedzieli.

No bo ludzie oszukują służbę zdrowia, która – gdyby nie pacjenci – miałaby same dochody i luksusowe warunki pracy oraz płacy. Taki pacjent, na ten przykład, jeszcze młody, nagle dostaje bólu w lewej ręce i w okolicy żołądka.
[pozostało do przeczytania 78% tekstu]
Dostęp do artykułów: