Jak nie umrze, to żyć będzie

Dodano: 19/03/2013 - Nr 12 z 20 marca 2013

Pacjent wrogiem służby zdrowia A kto miałby o tym decydować? Lekarz. Ale – i to jest pytanie jak najbardziej zasadnicze – czy swoją opinię uzależni on od stanu zdrowia pacjenta, czy od stanu zadłużenia szpitala, w którym pracuje? Oczywiście powinien autorytatywnie stwierdzić, który pacjent cwaniaczy. I wziąć na siebie odpowiedzialność za jego dalsze losy, według porzekadła: jak nie umrze, to żyć będzie, tak doktorzy powiedzieli. No bo ludzie oszukują służbę zdrowia, która – gdyby nie pacjenci – miałaby same dochody i luksusowe warunki pracy oraz płacy. Taki pacjent, na ten przykład, jeszcze młody, nagle dostaje bólu w lewej ręce i w okolicy żołądka. I zaraz dzwoni na pogotowie, że to może zawał. Ech tam, cwaniaczy! Przeforsował się na siłowni i bolą go mięśnie. A maleńkie dziecko ma od tygodnia wysoką gorączkę, i jakieś takie słabe... Jest wytłumaczenie: dzieci mają zazwyczaj wysoką gorączkę, nawet przy zwykłym przeziębieniu. Zamiast wzywać pomocy, wystarczy
     
22%
pozostało do przeczytania: 78%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze