Klucz do Europy

Zastanawiam się, dlaczego nikogo to nie dziwi. Przecież postać quasi-religijna jaskrawo kontrastuje z obowiązującym w sklepach minimalizmem. Przed Wielkanocą próżno szukać tu odwołań do chrześcijaństwa. Są tylko poprawne politycznie stada zajączków i kurczaczków. A pomiędzy nimi spokojnie siedzi sobie władca obcego świata. Po co Polakom ten Budda? Chcą się do niego modlić czy jak? Istnieją wprawdzie w Europie sławni buddyści, ale to raczej wśród aktorów, którzy swego nie znają. Kościół katolicki kojarzy im się z zacofaniem, a nie z głęboką mistyką. Co innego Tybet. Tam jest źródło mocy i tajemnica wszechświata.

W przypadku sklepowych figurek chodzi chyba jednak o
[pozostało do przeczytania 59% tekstu]
Dostęp do artykułów: