Czarnecki wyciąga morały

Dodano: 05/03/2013 - Nr 10 z 6 marca 2013

Rzecz w tym, że awantura przeniosła się z warstwy wyższej do niższej i tam nie poprzestano na pyskówce. Bilans: pięciu zabitych spośród służby. Jaki morał z tej historii opisywanej przez Albrechta Radziwiłła? Ano taki, że przywódcy narodu powinni uważać zwłaszcza na to, co czynią publicznie. Chcąc nie chcąc, są bowiem wzorcem zachowań, modelem do naśladowania. Syn okrutnego bywało, ale przez to skutecznego wodza Jeremiego – Michał Korybut Wiśniowiecki został wybrany podczas wolnej elekcji na króla Polski. Niestety, niewiele cnót odziedziczył po ojcu. Poddani Jego Królewskiej Mości złośliwie mówili o rezydującym w Warszawie władcy: „Nasz król jegomość mówi siedmioma językami, ale w żadnym z nich nie ma nic do powiedzenia”. Jaki z tego morał? Ano taki, że warto uczyć się języków obcych, ale przede wszystkim trzeba mieć „oleum” w głowie, jak to definiował imć Onufry Zagłoba, i mówić od siebie. Skądinąd znam w Polsce polityków, którzy w buty króla Michała Korybuta wchodzą, aż żal patrzeć
     
26%
pozostało do przeczytania: 74%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze