Baza pękła

Jeszcze kilka oświadczeń w mediach w stylu Agnieszki Holland i PO spadnie w sondażach poniżej 20 proc. Łatwo można sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby do potępienia PO dołączył Adam Michnik, Jurek Owsiak, Tomasz Lis i Monika Olejnik. Tuskowi zostałby już tylko klub miłośników Lecha Wałęsy i biskupa Pieronka. Wizerunek buraka i wariata na pewno sukcesu by mu nie dał.

Lider PO poszedł jak na razie swoją ulubioną drogą – nie podjął żadnej decyzji i próbuje oszukać wszystkich uczestników obozu władzy, zwlekając z rozstrzygnięciami, jak długo się da. Na dłuższą metę to wybór najgorszy, bo straci wszystkich. Może jednak liczyć na cud albo wyciągnąć jeszcze jakiegoś asa z rękawa. Problem w tym, że asy w stylu obietnic o nowych stadionach, lepszych drogach czy zielonej wyspie wychodzą mu już bokiem.

Kiedy pisałem pół roku temu, że na wiosnę obóz władzy zacznie się chwiać, uważano to za przesadny optymizm. Dzisiaj jest już tylko optymizm. Wiosną będą to zwykłe realia. Jeżeli nie chcemy, by polską politykę zagospodarowały pomysły w stylu Europy Plus Aleksandra Kwaśniewskiego, musimy sami wykazać się inicjatywą. 10 kwietnia powinien być początkiem końca butwiejącego systemu władzy. Weźmy to sobie mocno do serca.
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: