Militarny impas w Libii

Terror w Trypolitanii

Pozostałe przy Kaddafim oddziały nie wykazują oznak rozprężenia, a z miast w Trypolitanii, które zbuntowały się przeciw reżimowi i zostały na powrót podbite, docierają szczątkowe informacje o całkowitym zastraszeniu ludności. Służby bezpieczeństwa dzień w dzień przetrząsają domy, poszukując uczestników niedawnych protestów, i porywają setki mężczyzn w nieznanym kierunku. Według pogłosek część z nich zostaje później „cywilnymi ofiarami zachodnich nalotów”. Krążące po ulicach bojówki otwierają ogień do wszystkich, którzy próbują wszczynać nowe demonstracje, dlatego ludzie boją się w ogóle wychodzić z domów.

Międzynarodowa interwencja była w znacznym stopniu spóźniona. Gdy się rozpoczęła, w Trypolitanii w rękach powstańców zostało już tylko jedno większe miasto Misrata i kilka niewielkich miejscowości w górach na południe od stolicy. Ludność w zachodniej Libii jest zbyt słaba i sterroryzowana, by samodzielnie zbuntować się przeciw dyktaturze. Mogłoby ją ośmielić dopiero wkroczenie do Trypolitanii znaczących sił powstańczych ze wschodu.

Słabość powstańców

Po rozpoczęciu bombardowań ochotnicy z Cyrenajki ponownie podjęli próbę marszu na Trypolis. Jednakże utknęli już na pierwszej większej przeszkodzie, gdy chcieli odzyskać Adżdabiję, 150 km na południe od Bengazi. Czołgi Kaddafiego schroniły się w mieście przed koalicyjnymi nalotami i przez tydzień bez trudu odpierały natarcia bezradnych powstańców. Dopiero precyzyjne bombardowania zmusiły je 26 marca do odwrotu.

W ciągu następnych dwóch dni ofensywa opozycji nabrała błyskawicznego tempa. Wojska Kaddafiego bombardowane przez NATO w otwartym terenie wycofały się bez walki, porzucając część sprzętu i zaopatrzenia. Rebelianci zajęli 200 km terenu i przez chwilę wydawało się, że mogą szybko wkroczyć do zachodniej Libii. Jednak gdy tylko naloty ustały, natychmiast zostali odparci i musieli się pospiesznie...
[pozostało do przeczytania 47% tekstu]
Dostęp do artykułów: