Duchowe córki Ojca Pio

Ojciec Pio jako kierownik duchowy potrafił surowo, stanowczo, ale z wielką miłością pokazać kobietom drogę ku świętości. Kiedy w 1916 r. przyjechał do San Giovanni Rotondo, przełożeni powierzyli mu opiekę nad gronem modlących się kobiet. Zanim otrzymał zgodę na słuchanie spowiedzi, dwa razy w tygodniu prowadził dla nich konferencje. Po jakimś czasie stwierdził, że spotkania indywidualne są lepszym sposobem na rozwój wewnętrzny.

„Kocham cię tak, że nie można więcej! Biada temu, kto ośmieliłby się Ciebie skrzywdzić! Biada!” – to słowa Ojca Pio do jednej z bliższych przyjaciółek Cleonice Morcaldi. Czyż nie brzmią jak wyznanie mężczyzny do ukochanej kobiety? Ale czy kierownik duchowy nie może kochać tak mocno swojej córki, że chce dla niej po prostu dobra? Cleonice Morcaldi wspomina o tym w swoich zapiskach i dziennikach. Jak pisze – dzięki modlitwie i wstawiennictwu kapłana poradziła sobie z trudnościami w szkole i potrafiła wybrać najlepszą dla siebie ofertę pracy. Dzięki jego opiece duchowej rozwinęła swoją wiarę.

Kobiety latarnie

Wiele osób pragnęło zostać duchowym dzieckiem Ojca Pio. Jednak nie było to łatwe. Wymagało zarówno nawrócenia, jak i zmiany dotychczasowego życia. Ojciec Pio cieszył się wielkim uznaniem i zaufaniem kobiet. W listach do swoich „córek” wyrażał wielką troskę nie tylko o rozwój duchowy, ale również o ich sprawy codzienne. Trafiał pytaniami i swoimi obserwacjami w najistotniejsze problemy pojawiające się w życiu swoich podopiecznych. Jednak to, co było najważniejsze, i co wszystkie jego „córki” podkreślają – to ogromna duchowa więź z kierownikiem. Poczucie bezpieczeństwa i zrozumienia oraz głębokie doznania religijne.

Kapucyn o. Ksawery Knotz, duszpasterz małżeństw i autor książek poświęconych katolickiemu podejściu do seksualności, mówi: „Ojciec Pio umiał ukierunkować ludzi ku Bogu i pomóc im zbudować żywą relację z Jezusem. (…) Kobiety, które prowadził, szukały szczerze tej...
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: