Poprawność polityczna w odwrocie?

Uczmy się od Niemców

W tej dbałości o interesy narodowe niemieckie elity nie oglądają się na wrażliwość i lęki wschodniego sąsiada, to znaczy Polski. Zawiązując z Rosją niebezpieczne dla nas układy partnerskie, Berlin wykorzystuje słabość naszego państwa i nieudolność polskiej polityki zagranicznej. Jesteśmy, niestety, co pokazują także artykuły prasowe, czymś w rodzaju małego dziecka, oczekującego na pieszczoty i głaskanie bliższych i dalszych krewnych. Taki jest np. artykuł warszawskiego korespondenta prawicowego dziennika „Die Welt”, Gerharda Gnaucka, w którym referując wielce optymistyczne opowieści premiera Tuska o polskiej drodze do sukcesu, o tym, że nasz kraj musi iść drogą środka, między koniecznymi cięciami wydatków i dynamiczną polityką inwestycyjną, zauważa, że to okno możliwości może się łatwo zatrzasnąć, jeśli kontynuowana będzie nieskuteczna polityka z jednej strony, a z drugiej narodowe egoizmy. Może się stać tak, że – jak pisze Gnauck – będziemy dzieckiem do bicia. A to dlatego, że środki finansowe UE są coraz szczuplejsze.

A poza tym Polska, według Gnaucka, idzie do przodu i będzie doganiać tych bogatszych. Dobrane przez autora artykułu cytaty z Tuska i sposób ich przedstawienia nie pozostawiają złudzeń – jest dobrze, ale nie beznadziejnie. I należy się z tym zgodzić.

W Niemczech prawicowo-liberalna koalicja rządząca poniosła druzgocącą klęskę w wyborach w dwóch landach: Nadrenii-Palatynacie i Badenii-Wirtembergii. Wybory te były wielkim sukcesem lewicy, a zwłaszcza Zielonych. Złożyło się na to wiele przyczyn, wśród których, co może wydać się dziwne, największy wpływ na decyzje wyborców miało trzęsienie ziemi w Japonii i defekt tamtejszych elektrowni atomowych. Z terminem wyborów zbiegły się masowe demonstracje przeciwników tych elektrowni, których w Niemczech jest coraz więcej. Może to oznaczać głębokie zmiany w mentalności obywateli młodego pokolenia, które pragnie bronić swego dobrobytu za...
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: