W Polskę jedziemy…

Gdybyż szło tylko o nich. Bezczelni, wyniośli i protekcjonalni, gdy mogą, a żałośni, gdy muszą, są także kierowcy. Ale reżyser krótko bawi nas rodzajowymi epizodami z udziałem piratów (Henryk Gajewski jako kierowca malucha, Piotr Głowacki jako sprawca, Andrzej Beja-Zaborski jako ksiądz, Andrzej Grabowski jako poseł). Szybko okaże się, że również policjanci obijający się po mieście i jego spelunach nurzają się – niczym bohater „Złego porucznika” – nie tylko w osobniczym upadku.

Trochę to przypomina intrygę „Domu złego” bez wątku z wędrującym przez Polskę księgowym zagranym przez Jakubika. Tu gra on zabawnego i groźnego erotomana stachanowca. Sam jest kryty, a potem kryje jedynego
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: