A III RP? Myślę, że wątpię

Na co czeka zachodni świat? Na cud czy na katastrofę? W każdym razie wygląda na to, że zastygliśmy w oczekiwaniu, zanurzając się w banałach, głupotach i obscenicznych eventach z życia osobników z warstw wszelakich, niższych, wyższych i nijakich. Byleby tylko nie zacząć zastanawiać się nad znaczeniem przegranego dobrobytu i zapowiedzią beznadziejnej przyszłości. Należy więc oddać się rozrywkom niewymagającym umysłowego wysiłku, broń Boże nie analizować polityki rządzących i na wszelki wypadek na pytanie, jak oceniasz partię rządzącą, odpowiedzieć w ankiecie, że nie wiesz, nie masz zdania. W ten sposób będzie człowiek się toczył wraz z nią do przepaści, niezdolny do protestu, do gniewu, do złości, bez której nie może być mowy o naprawie państwa, a co za tym idzie, poprawie egzystencji, już nie tylko tych najbiedniejszych, ale i całej masy dorobkiewiczów na kredyt, w Polsce – lemingów.

Bełkot licencjonowany

Wystarczy posłuchać wypowiedzi prominentnych polityków krajów Unii Europejskiej, w tym Polski. Oni już nie próbują mówić do rzeczy, co przystoi prominentom, oni bredzą w przekonaniu, że obywatele ich państw zidiocieli do tego stopnia, że nie są w stanie odróżnić prawdy od kłamstwa, głoszenia idei od prymitywnej propagandy.

W Komisji Europejskiej, w Parlamencie Europejskim w odpowiedzi na zapowiedź przeprowadzenia w Wielkiej Brytanii referendum w sprawie ewentualnego wystąpienia tego kraju z UE można usłyszeć, że to bardzo źle dla Anglików i że na tym stracą. I że jedność Europy nie może ograniczać się do gospodarki i handlu, bo najważniejsza jest integracja polityczna. Właśnie o to chodzi. O jedność poglądów, o tzw. tolerancję, czyli relatywizm, wybiórcze uznawanie zasad wygodnych dla elit i dla klonów człowieczeństwa, czyli „autorytetów” naukowych, moralnych i społecznych. Namnożyło się tego, bo w dzisiejszych czasach każdy głupek może skończyć studia, a nawet się doktoryzować, pod warunkiem jednak, że będą to...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: