Przepraszam za Niesiołowskiego

Dodano: 29/01/2013 - Nr 5 z 30 stycznia 2013

− Szpot poświęcił mu wierszyk „Kostuś i pan Karol” (tym panem Karolem był Karol Modzelewski). A dziś Urban przysyła po niego pod Sejm swoją limuzynę. Można by rzecz żartem – kto wie, czy nie po to, by byłego zetchaenowca zawiozła na którąś z legendarnych urbanowych orgii w basenie. Za tyle lat plucia na prawicę, na smoleńskie znicze, na opozycyjne media, plucia z taką zajadłością i ofiarnością, należy się przecież doczesna nagroda. Nie raz i nie dwa nie wytrzymałem i odwinąłem się Niesiołowskiemu jakąś złośliwością, czego dziś, przyznam szczerze, się wstydzę. Rzecz w tym, że odrażające zachowanie byłego opozycjonisty nie jest jego wyborem, nie wynika z chciwości, zaprzedania, i tylko pośrednio z żądzy zemsty na liderze PiS za to, że zignorował kiedyś jego umizgi. Jest tajemnicą poliszynela, że tego typu szaleństwa miewają swoje źródło w obrzydliwościach, których ofiarą padali niektórzy bohaterscy opozycjoniści w peerelowskich więzieniach. Jacek Kuroń znalazł kiedyś siłę i odwagę
     
47%
pozostało do przeczytania: 53%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze