III Furie. Głupie, brzydkie, za to pyskate

Dodano: 16/01/2013 - Nr 3 z 16 stycznia 2013

Jeśli aktor nie wie, co grać (na przykład nie rozumie tekstu) – to się drze. Jeśli scenograf nie rozumie sztuki – też się drze, tylko za pomocą dekoracji, kostiumów, rekwizytów. Jeśli reżyser nie potrafi sobie dać rady z treścią przedstawienia, udziwnia jej formę, dochodząc do absurdu, każe aktorom wyć, tupać i podrygiwać, orkiestrze hałasować, wyświetla napisy, dołącza ni w pięć, ni w dziewięć stare szlagiery i strzępy pieśni patriotycznych – jednym słowem zamienia scenę w śmietnik pomysłów, które kiedyś dowodziły nowoczesności, dzisiaj – tylko cwaniactwa. Takim śmietnikiem jest lansowane od dłuższego czasu przedstawienie legnickiego teatru „III Furie” w reżyserii Marcina Libera. Gdyby reżyser musiał oddać wszystkie zapożyczenia, ze spektaklu zostałoby parę banałów i wiącha przekleństw.Między bełkotem zwykłym a gombrowiczowskim Spektakl ma trzy autorzyce – prawdopodobnie po to, by mogły zwalać jedna na drugą. Więc Sylwia Chutnik może powiedzieć, że nie ona to gówno
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze