Jaki byłeś, Pawle?

Jego talent szybko dostrzeżono. Bez tekstów Paliwody trudno wyobrazić sobie było pierwsze „Życie”. Walił bezlitośnie w polityczną poprawność, żartował z głupoty, denerwował rozmówców. Paweł Śpiewak z wściekłością rzucił w trakcie rozmowy słuchawką. Poszedł nieautoryzowany wywiad, po którym wybuchła awantura. Teksty o snobkach-filantropkach („W cywilizacji pacyfizmu i ludyczności kobieta staje się – by tak rzec – artykułem pierwszej potrzeby”) i piłce nożnej z cytatami z Parmenidesa („Byt jest. Niebytu nie ma. Polska piłka nożna nie istnieje”). W „Dzienniku” po jednym z antylustracyjnych wystąpień biskupa Życińskiego tekst „Czego się boi Filozof”. Znów awantura.

Zarówno w „Życiu”, jak i w „Dzienniku”, był ważną postacią w dziale publicystycznym. Zamawiał i przyjmował teksty, redagował. Często pisał je od nowa. Wyczulony na rytm i brzmienie frazy, zawsze wierzący, że piękną polszczyznę można i należy godzić z logiką wywodu. Kto dał Paliwodzie do przeczytania swój tekst, mógł być pewny solidnej lektury, szczerej krytyki i propozycji napisania jeszcze raz.

Paweł Paliwoda nie bał się awantury. Kiedy czuł, że ktoś chce zamachnąć się na jego wolność, groził mieczem. Dosłownie. W redakcji nad jego biurkiem wisiał ponoć samurajski miecz. W innym kraju zapewne Paweł Paliwoda byłby człowiekiem bogatym. Pisał teksty, od których wielu zaczynało lekturę gazet. Miałby swoje stałe miejsce na drugiej stronie. Tu miał tyle samo wielbicieli, co wrogów. Wieczny niedostatek i nieustająca niepewność.

Taki był Paweł Paliwoda od zewnątrz. A jaki w środku? Mało kto go znał naprawdę, bo skutecznie ukrywał siebie. Tak naprawdę nieśmiały i bardzo wrażliwy. Perfekcjonista aż do bólu.

Na co dzień najwięcej myślał o miłości. „Jak precyzyjnie zdefiniować kobiecość?” – pytał w jednym z tekstów w „GPC”. Znany z ostrego pióra Paweł Paliwoda był człowiekiem subtelnym. Gdy przychodziło do spraw życiowych, ważył słowa, dbał o formę i zachowywał dystans....
[pozostało do przeczytania 55% tekstu]
Dostęp do artykułów: